Pewnie niejednokrotnie wspominałam już, że uwielbiam planszówki. I nie ma znaczenia, czy mowa o grach dla dzieci, czy też dla dorosłych. Jeśli podejdzie mi tematyka, jestem w stanie oderwać się od rzeczywistości na długie godziny, oddając się zdrowej rywalizacji. Teraz, gdy zostałam mamą, te długie godziny raczej rzadko wchodzą w grę, niemniej czasem wciąż zdarza nam się spotkać w większym gronie, by zaliczyć rundkę po wybranej planszy, jeśli dzieciaki na to pozwolą. Ponadto, jeśli chodzi o gry skierowane do młodszych użytkowników, wychodzę z założenia, że to doskonałe połączenie nauki i zabawy. W końcu gry uczą współzawodnictwa, stosowania się do określonych zasad, ale także cierpliwości (trzeba poczekać na swoją kolej) i umiejętności szalenie trudnej, gdy się ma lat kilka – rozumienia, że nie zawsze się wygrywa.

Byłam bardzo ciekawa, jak ugryziono temat Polski w grze, która miała trafić w moje ręce. W końcu to tematyka tak szeroka, że niełatwo wybrać jakiś reprezentatywny przekrój zagadnień. Zawsze będzie to jedynie próbka tego, co spotkać można w naszym kraju. Chociaż trzeba przyznać, że już sam front opakowania zachęcał do sięgnięcia po tę propozycję – ponad 700 pytań, to brzmi naprawdę nieźle.

Otworzyłam opakowanie i pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że „Wielka gra. Polska” jest… naprawdę wielka! Wystarczy spojrzeć na planszę czy pionki.

Wszystko piękne, efektowne, słusznych gabarytów i świetne pod względem estetyki. Nie byłabym jednak sobą, gdyby nie dopadły mnie wątpliwości. Padło na… ilość elementów. Czy dzieci faktycznie będą w stanie „załapać” zasady? Sięgnęłam po instrukcję i miło się zaskoczyłam po raz kolejny. Nie jestem mistrzem w czytaniu ze zrozumieniem tego typu przekazów, ale zasady tej gry zrozumiałam bez problemu. Wcale nie są tak skomplikowane, jak może sugerować ilość elementów w pudełku. Mamy planszę, pionki, elementy układanki dla każdego z graczy oraz miniplanszę z kartami i czymś w rodzaju róży wiatrów, która w trakcie gry steruje ruchem.

Świetnym pomysłem jest stopniowanie trudności pytań w obrębie jednego zagadnienia oraz ich podział na trzy główne kategorie – historia współczesna, fauna i flora i geografia. Pewnie, że nie na wszystkie pytania dzieci od razu będą znały odpowiedź, ale ile nowych rzeczy o naszym  kraju dowiedzą się w trakcie gry! Warto zaznaczyć, że karty są z jednej strony obrazkowe, co zdecydowanie korzystnie wpłynie za zapamiętywanie informacji.

Osobiście jestem tą grą zachwycona, podobnie jak mój mąż i – zapewne – dzieciaki z naszej rodziny, które nie będą się już nudzić na rodzinnych posiadówkach z okazji imienin i tym podobnych. Świetny pomysł i równie dobra realizacja. Zachęcam do rozważenia, czy nie byłby to idealny prezent – choćby świąteczny – w tym szczególnym roku, kiedy obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości.

Moja ocena: 10/10

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości portalu alemaluch.pl.

Grę możecie nabyć tutaj.