Lubię początkujących autorów z bardzo prostego powodu – potrafią zaskoczyć czytelnika. Kiedy sięgam po znanego już autora, nawet bardzo przeze mnie lubianego, wiem, czego mogę się spodziewać i w mniejszym lub większym stopniu te przewidywania się zwykle sprawdzają. W przypadku Adriany Rak byłam ciekawa podwójnie, bo okazało się, że całkiem sporo nas łączy – obie jesteśmy mamami, obie debiutowałyśmy pod szyldem tego samego wydawnictwa i lubimy nawet podobne gatunki literatury. Bałam się tylko tego, czy przez wzgląd na sympatię do Ady, skądinąd bardzo sympatycznej dziewczyny, będę potrafiła zdobyć się na bycie całkowicie obiektywną. Myślę, że się udało, ale o tym już poniżej.

Trudna miłość, która już na stracie wydaje się mieć na swojej drodze przeszkody nie do pokonania, to temat bardzo w moim guście. Zresztą w guście wielu czytelniczek miłujących powieści obyczajowe. W debiucie Ady od początku wiemy, że nie będzie cukierkowo, co najwyżej melodramatycznie, ale raczej w pozytywnym rozumieniu tego słowa. Agata to młoda dziewczyna, której los do tej pory nie oszczędzał. Kiedy w końcu kobiecie wydaje się, że powoli wychodzi na prostą, okazuje się, że mężczyzna, który stanął na jej drodze i zawładnął sercem i myślami naszej bohaterki, nie jest księciem z bajki, ale kimś z bardzo skomplikowaną sytuacją życiową – przede wszystkim z synem i niepełnosprawną żoną. Czy Agacie i Piotrowi będzie dane być razem? O tym już w książce.

Na pewno na plus zaliczyć można w książce kreacje bohaterów – chociaż mają cechy charakterystyczne dla tego gatunku, to nie są oczywiste, potrafią zaskoczyć. Przyznaję, że nie zawsze rozumiałam decyzje głównych bohaterów, czasem z nimi polemizowałam, że ja postąpiłabym zupełnie inaczej, innym razem czułam nawet irytację, ale chyba o to właśnie chodzi w książkach – mają przede wszystkim wzbudzać emocje, nie tylko te pożądane. W końcu nie każda książka to klasyczne love story. Styl Adriany jest lekki i przyjemny, dzięki czemu lektura mija niepostrzeżenie. Miałam przyjemność zapoznać się z drugą książką tej autorki, a teraz z niecierpliwością czekam na kolejny tom „Uwikłanych”, ta historia wciąga.

Adzie życzę samych sukcesów na jej wydawniczej ścieżce, ta dziewczyna na nie zasługuje. Są autorzy, których dobrze się czyta, ale są też tacy, których do tego się lubi, mimo że nigdy się nie spotkaliście. To po prostu się czuje. I właśnie taką osobą jest dla mnie Adriana Rak.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Uwikłani. Tom 1

Autor: Adriana Rak

Wydawnictwo: WasPos