Jako osoba na co dzień związana z branżą marketingową mam świadomość tego, że dobry tytuł to co najmniej jedna trzecia sukcesu. Dobry, znaczy chwytliwy, intrygujący, czasem wręcz szokujący. I muszę przyznać, że z Jerzego Andrzejczaka byłby całkiem niezły marketingowiec, bo tytuł jego książki to strzał w dziesiątkę. Kto w końcu nie chciałby poznać najskrytszych sekretów, które kryje mroczne oblicze kata? Mnie na pewno nie można tego zarzucić, byłam cholernie ciekawa!

Zaczęło się nieźle – klimat szemranej speluny, zwierzenia przy którymś z kolei kuflu, który rozwiązuje język, pozwalając mówić więcej i bardziej prawdziwie. Ale nagle to się urywa i tych zwierzeń samego kata jest w moim odczuciu zdecydowanie zbyt mało. Czułam niedosyt kacich tajemnic, choć bywały w książce fragmenty, które okazywały się równie interesujące. Choćby te dotyczące relacji osób skazanych na stryczek.

Widać także, że autor poświęcił sporo czasu i energii na zgłębienie tematyki kary śmierci i zawodu kata, tak w Polsce, jak i na świecie. Nie przepadam za statystykami, ale w publikacji takiej jak ta wydają się one uzasadnione. Ponadto na plus trzeba zaliczyć formę publikacji – w tekście wyróżniono istotne zdania. Styl autora jest lekki, narracja płynna, dobrze się to czyta.

Kara śmierci od zawsze miała swoich zwolenników i przeciwników, to się nie zmieniło i zapewne nie zmieni i choć swoje zdanie w tej kwestii wolę zachować dla siebie, to na pewno książka ta znajdzie szerokie grono sympatyków lub po prostu osób ciekawych, jak autor podszedł do tematu. Jest niezła, choć przyznaję, że nie tego się po niej spodziewałam. Mało mi kata, ale doceniam trud Jerzego Andrzejczaka włożony w napisanie tej publikacji.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Spowiedź polskiego kata

Autor: Jerzy Andrzejczak

Wydawnictwo: Aktywa