Rzadko sięgam po reportaże. W zasadzie robię wyjątek jedynie dla tych największych polskiego reportażu – Tochmana, Kapuścińskiego, Jagielskiego. Coś jednak przyciągało mnie do tej publikacji. Być może była to bliskość czasowa i terytorialna przedstawianych wydarzeń – protesty na Ukrainie, które przybrały w końcu formę wojny hybrydowej, to temat, który co jakiś czas wraca do mediów. Zaciekawił mnie również tytuł. Bo skoro tematyka tak poważna, to skąd wziął się tam chłopak z pianinem? Autorka potrafiła zainteresować mnie już na starcie i dlatego sięgnęłam po tę książkę.

Reportaże mają to do siebie, że ich autorzy muszą posługiwać się słowem w taki sposób, by czytelnik miał przed sobą gotowy obraz i czuł się niemal uczestnikiem opisywanych wydarzeń, a przynajmniej ich obserwatorem. Wymienieni powyżej panowie opanowali tę sztukę do perfekcji, ale muszę przyznać, że Ewa Sułek także poradziła sobie z tym całkiem nieźle. Być może pomógł trochę fakt, że z wykształcenia jest ona historykiem sztuki, zresztą to właśnie sztuka, obok wojny, jest motywem przewodnim książki.

Autorka pozwala mówić uczestnikom tamtych wydarzeń, co więcej – tym, którzy je zapoczątkowali, nie wiedząc jeszcze, że wszystko wymknie się spod kontroli i z pokojowej demonstracji przerodzi w krwawy konflikt. To sprawia, że książka jest świeża i nie podaje jedynie faktów znanych z telewizji. Relacje czynnych uczestników protestów na Ukrainie czynią tę publikację ciekawą lekturą, którą pochłania się w bardzo szybkim tempie. Dla mnie zaskoczeniem było użycie sztuki do przedstawienia konfliktu zbrojnego. Nie spotkałam się wcześniej z takim połączeniem, ale muszę przyznać, że wyszło całkiem nieźle i oryginalnie.

Myślę, że książka przypadnie do gustu miłośnikom reportaży. Nie jest to może tekst na miarę wymienionych we wstępie autorów, niemniej także bardzo przyjemnie się go czyta i zapewne odbije się sporym echem na rynku.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Chłopak z pianinem

Autor: Ewa Sułek

Wydawnictwo: PWN