O tym, że będzie to lektura wyjątkowa, wiedziałam od samego początku, jeszcze zanim trafiła w moje ręce. Wystarczyło, że spojrzałam na okładkę, by poczuć tę magię, która czekała na mnie także w środku. Wystarczyło przeczytać jedno zdanie z okładki, by czuć, że za chwilę przytrafi mi się coś pięknego, bo przeniosę się w świat pełen wzruszeń i namiętności. Ta miłość uratuje ich na tysiąc różnych sposobów – czy można lepiej podsumować miłość?

Przyznaję, że w tym przypadku nie czytałam opisu książki. Nie chciałam wiedzieć nic wcześniej, bo i tak miałam przeczucie, że będzie mi się podobało. Chciałam każdy szczegół poczuć na własnej skórze już w trakcie lektury. Nie miałam pojęcia, kim jest tytułowy Adam, ale pragnęłam jak najszybciej się o tym przekonać. Pierwsze zaskoczenie spotkało mnie już na starcie. Nie spodziewałam się, że mamy do czynienia z uczuciem nastolatków i przyznam szczerze, że przez chwilę nawet mnie to zaniepokoiło. Nie chciałam, żeby ta piękna okładka kryła w sobie jakieś młodzieńcze zauroczenie bez większej głębi, jakimi to uczuciami wypełniona jest co druga młodzieżówka. To trwało tylko przez chwilę, bo to uczucie nie miało w sobie nic z płytkości i pobieżności.

Adam po śmierci matki trafia do tymczasowego domu, gdzie ma przebywać do osiągnięcia pełnoletniości. Chłopak nie wzbudza sympatii osób, które przygarnęły go pod swój dach, gdyż ciągnie się za nim trudne dzieciństwo i nieprzyjemne pomówienia. Zupełnie inne spostrzeżenia ma ich córka, która podświadomie czuje, że z tym skrzywdzonym przez los chłopakiem łączy ją o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Z każdą kolejną stroną Czytelnik coraz lepiej poznaje głównych bohaterów, przede wszystkim ich uczucia i emocje, a nie ukrywam, że warstwa emocjonalna utworu to dla mnie świętość. Tutaj została potraktowana z wyczuciem, delikatnością, dokładnie tak, jak lubię. Autorka tę sferę opisywała subtelnie i z taką jakąś wrodzoną naturalnością – w trakcie czytania nie wydawało się, że cokolwiek tutaj jest sztuczne, wstawiane na siłę.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze świat bajek, który przenika się z rzeczywistością. Agata Czykierda-Grabowska w taki sposób pokierowała narracją, że powstało coś w rodzaju baśni dla dorosłych, ale baśni, która mogła przytrafić się naprawdę. Tę magię wyczuwało się na każdej stronie, a jednak miało się świadomość tego, że to nie bajka, że to po prostu życie.

To moje pierwsze spotkanie z utworem tej autorki, ale z pewnością nie będzie to spotkanie ostatnie. „Adam” zdecydowanie przekonał mnie do siebie i będzie książką z rodzaju tych, które goszczę w pamięci na dłużej.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Adam

Autor: Agata Czykierda-Grabowska

Wydawnictwo: Znak