Książeczki z serii „Trochę hałasu z głębi lasu” na dobre zadomowiły się w naszych zbiorach. Można wręcz powiedzieć, że u nas jest to dość sporo hałasu z głębi lasu, bo wszystkie pięć części. I o ile w oczach mojej córki uznanie znajdują wszystkie, tak moją ulubioną jest właśnie ta o myszce. Być może dlatego, że profesja małej myszki jest mi bliska.

Pani Reporterka Mysz próbuje dociec, skąd w lesie tyle hałasu. Postanawia  popytać mieszkańców, ale że istota to nieśmiała i z natury bojaźliwa, wychodzi różnie. Myszka jest świadoma swojej lękliwości i tak właśnie siebie postrzega. Do czasu aż widzi, że w płonącym lesie jest uwięziony jest mały ptaszek. To właśnie mała mysz ratuje go z opresji, z wylęknionej i słabej stając się dzielną i odważną. To świetny przykład na to, że odwaga nie zależy od siły, ona tkwi w każdym z nas i potrafi ujawnić się w najmniej spodziewanym momencie.

Format książeczek znałam już wcześniej, podobnie jak ujęcie treści w komiks, co bardzo podoba mi się w publikacjach tego autora. Zachwyciła mnie natomiast intensywna kolorystyka. Połączenie żółtego z czerwonym przywodzi na myśl słoneczną Hiszpanią i moje rodzime Kielce. To także bardzo przyjemne barwy dla oka maluszka, moja córa zdaje się to potwierdzać.

Zbieramy całą kolekcję i czekamy na kolejne propozycje, w końcu leśnego hałasu nigdy dość!

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Pani Reporterka Mysz

Autor: Adam Święcki

Wydawnictwo: TADAM