Odkąd na świecie pojawiła się moja Zosia, zwlekam do domu różnego rodzaju publikacje dla dzieci, których bohaterka nosi to wdzięczne imię. Z różnym skutkiem, jednak najczęściej udaje mi się zdobyć całkiem sympatyczne książki, które w przyszłości mogą przypaść do gustu mojej córze. Podobnie było z „Zosią i Maksem”.

Czy może być coś gorszego w wieku lat kilku od wysłuchiwania zapewnień, że jakaś dziewczynka się z tobą ożeni? Zwłaszcza jeśli jest ona posiadaczką mnóstwa piegów na małym nosku i burzy rudych włosów? Maks, jeden z głównych bohaterów książki Filipa Porębskiego, przekonał się, że taka znajomość to dopiero zapowiedź większych kłopotów. Bo jeszcze gorsza jest sytuacja, w której przy tej właśnie dziewczynie twoje za duże spodnie lądują gdzieś w okolicach kostek. Taka afera z pewnością nie zostanie chłopcu zapomniana, przynajmniej w jego odczuciu.

Pewnego dnia, już po aferze za dużych spodni, pod adresem Maksa pada ważne pytanie:

– Dlaczego mnie nie lubisz?

To skłania go do refleksji na temat szczerej odpowiedzi, jakiej mógłby udzielić niechcianej narzeczonej. Czy Maks rzeczywiście nie lubi Zosi? A jeśli tak, to skąd wzięło się w nim to uczucie? Co takiego zrobiła sympatyczna dziewczyna, że naraziła się chłopcu? Na te i inne pytania dotyczące dziecięcych relacji znajdziecie odpowiedź już w książce.

Książka krótka, sympatyczna i dotycząca zagadnienia tak istotnego jak przyjaźń damsko-męska, gdy ma się lat kilka. W sam raz dla przedszkolaka lub dziecka w wieku około przedszkolnym. Może nieporywająca, ale za to ciepła i serdeczna opowieść.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Zosia i Maks, czyli afera za dużych spodni

Autor: Filip Porębski

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 52