Pogoda za oknem nas rozpieszcza i na pewno wielu z nas rozpieszcza także swoje podniebienia, sięgając po zimne, pyszne lody. To zatem odpowiedni czas, by sięgnąć z dziećmi po uroczą, zabawną historyjkę o zaginionym lodziarzu.

Przyjeżdżał każdego roku o tej samej porze, a kolejki ciągnęły się jeszcze daleko poza grającą budkę wypełnioną mrożonymi smakołykami. Ludzie liczyli, że tym razem będzie podobnie, tymczasem lodziarz… zniknął. Tak po prostu – nie pojawił się razem ze swoim hałaśliwym autem obwieszczającym, że właśnie zaczyna się lato. Dociekliwi klienci snują przeróżne opowieści, co też mogło zatrzymać lodziarza – jedne prawdopodobne, inne – mrożące krew w żyłach. Zrozpaczone matki próbują zastąpić oczekiwanego mężczyznę, przygotowując własne lody, ale to już nie to samo. Co tak naprawdę przydarzyło się lodziarzowi? Odpowiedź poznacie dopiero na końcu książeczki.

Publikacja jest niewielkich gabarytów, w twardej oprawie, co osobiście zawsze zaliczam na plus. Tematyka bardzo na czasie letnią porą, ilustracje z dość ciekawą kreską jak na książkę przeznaczoną dla dzieci. Może trochę za mało intensywności w kolorach jak dla mnie, ale jestem to w stanie zaakceptować, bo tekst jest taki, jaki powinien być – rymowany, zabawny i atrakcyjny dla grupy docelowej.

Miła lektura dla młodych Czytelników na nadchodzące upalne dni.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Gdzie jest lodziarz?

Autor: Zuzanna Fruba

Wydawnictwo: Nisza

Stron: 40