Z książkami bywa tak, że potrafią przenieść w czasie do wydarzeń nawet bardzo odległych. Wystarczy natrafić na jakiś epizod, który był kiedyś naszym udziałem, by uruchomić machinę zwaną wspomnieniami. A chociaż do liceum chodziłam nie tak znowu dawno (jeśli tak można określić ponad dekadę), to w natłoku spraw pilnych oraz życia rodzinnego, niezbyt często mam czas i głowę, aby powracać myślami do tego beztroskiego okresu własnego życia. Trochę szkoda, bo był to okres bardzo przyjemny, obfitujący zresztą w kilka przyjaźni, które przetrwały do dziś. Dlatego od czasu do czasu lubię sięgnąć po jakąś młodzieżówkę i zanurzyć się w problematyce tak innej od tej stanowiącej obecnie moją codzienność. To trochę tak, jakby człowiek na te kilkadziesiąt czy kilkaset stron stawał się młodszy, przeżywając emocje młodych bohaterów i wspominając własne lata wczesnej młodości. Tym razem mój wybór padł na „Wszystkie dziewczyny Wertera”.

Książka skusiła mnie przede wszystkim tym, że jej autorem jest szesnastolatek, co nie jest zbyt często spotykane w literackim świecie. Tym bardziej, że to już jego druga powieść. I chociaż nie czytałam debiutu Jakuba Łaszkiewicza, postanowiłam dać szansę książce numer dwa. Zacznę może od tego, że z Werterem głównego bohatera łączy chyba tylko egocentryzm i skupienie na własnych emocjach. Stałość obiektu pożądania to raczej pojęcie mu obce. Z drugiej strony bohaterem jest przecież licealista, a przypominając sobie kolegów z klasy w tamtym wieku, przyznaję, że nie w głowie bym im ożenek. Tomek to w gruncie rzeczy sympatyczny nastolatek z problemami typowymi dla jego wieku. Słuchając jego opowieści, przeżyjemy wraz z nim miłość, zdradę, zemstę byłej sympatii czy kłótnie rodziców. Nie zabraknie także chwil pełnych śmiechu i dobrej zabawy. Ten właśnie humor uważam za jedną z głównych zalet książki, którą czyta się bardzo szybko – ze względu na niewielkie gabaryty i przystępny język. Dla mnie najprzyjemniejszą część lektury stanowiły fragmenty, w których na scenę wkraczali szkolni koledzy Tomka – ich pomysły naprawdę potrafiły mnie rozbawić, choć samej nigdy coś podobnego nie wpadłoby mi do głowy.

Dla kogo to książka? Przede wszystkim dla miłośników literatury młodzieżowej oraz wszystkich tych, którzy chcieliby oderwać się na jedno czy dwa popołudnia od spraw codziennych i sięgnąć po coś lekkiego, humorystycznego i zwyczajnie sympatycznego.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Wszystkie dziewczyny Wertera

Autor: Jakub Łaszkiewicz

Wydawnictwo: WasPos

Stron: 183

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu WasPos!