To już moje trzecie spotkanie z serią Lotty Olsson – jedną z naszych dwóch ulubionych. Naszych, to jest przede wszystkim mojej córki, moja opinia ma tu drugorzędne znaczenie, chociaż jesteśmy zgodne – to naprawdę cudeńko dla najmłodszych. Zosia pokochała te książeczki za kolorowe ilustracje na białym tle oraz rymy włożone w usta mamy i taty. Tak było do tej pory. Ta część jest wyjątkowa, bo poza rymami warstwa brzmieniowa została wzbogacona o wyrazy dźwiękonaśladowcze, czyli coś, co jest dla maluszka zarówno ciekawe, jak i rozwojowo wskazane.

„Auto robi brum” to książeczka, na której niemal wszystkich stronach znajdziemy onomatopeje znane z życia codziennego. Poza tradycyjnymi, najczęściej spotykanymi rzeczami i mieszkańcami świata, jak osa, mucha czy auto, autorki poszły o krok dalej i pokazują małym Czytelnikom, jakie dźwięki wydaje na przykład fajka, mikrofalówka czy babcia, która wdepnęła w kałużę. Dla mnie jednak absolutnym hitem jest odgłos… pupy! A raczej reakcja mojego męża, gdy czytał tę książeczkę Zosi:

– Co?! Ale jak to pupa robi pur, pur, pur?

Mina małżonka – bezcenna.

Po raz kolejny chwalę także format publikacji i to, że wszystkie jej strony są wykonane z grubej tektury, dzięki czemu są odporne na próby ich posmakowania przez moją córkę. Z kolei niewielkie gabaryty umożliwiają Zosi samodzielne trzymanie książeczki i jej obracanie. Z moją niewielką pomocą próbuje już nawet przewracać kartki!

Dla mnie must have w biblioteczce malucha, który zaczął już wychodzić z etapu kontrastu i zaczyna chcieć więcej kolorów, dźwięków i dobrej zabawy.

Moja ocena: 10/10

Tytuł: Auto robi brum

Autor: Lotta Olsson, Charlotte Ramel

Wydawnictwo: Zakamarki

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Zakamarki!