Odkąd zostałam mamą, penetruję rynek wydawniczy w poszukiwaniu perełek także dla tych najmłodszych Czytelników, dla których to obraz oraz ciepły, dobrze znany głos osoby czytającej jest najważniejszy. I o ile na początku moja córa lgnęła do kontrastu, teraz chyba zaczyna z tego wyrastać, choć ma dopiero siedem miesięcy. Przeszła do etapu, gdzie kolorów ma być dużo, a gdzieś obok obowiązkowo coś do przeczytania dla mamy. Jeśli tekstu brak, mama musi go wyprodukować w głowie. Problem z książkami dla najmłodszych jest tego rodzaju, że tych naprawdę wartościowych – ciekawych, pozwalających oswoić otaczający nas świat, nie ma wcale tak dużo. Dlatego cieszę się, że trafiłam na serię „Krok po kroku”, która mojej córze przypadła do gustu. Co więcej – mamy  już swój rytuał związany z tymi książeczkami. Rozkładam je wszystkie obok siebie, córkę kładę na brzuszku przed nimi i wybiera tę, którą akurat ma ochotę poczytać tudzież czytania posłuchać. To się nazywa decyzyjność od małego!

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Urszuli Kozłowskiej, tak więc wiedziałam, że pod względem treści będzie co najmniej bardzo dobrze i miałam rację – krótkie, melodyjne i przyjemne dla ucha malucha rymowanki na pewno przypadną do gustu naszym milusińskim. Dochodzi tu jednak ważny element edukacyjny, który wykracza poza warstwę brzmieniową czy też śliczne, kolorowe i czytelne dla dziecka ilustracje. Każda z książeczek dotyczy innego zagadnienia – ważnego z punktu widzenia dziecka i dorosłego – które pomogą w stawaniu się coraz bardziej samodzielnym.

Niektórym wydawać by się mogło, że odstawienie malucha od smoczka to rzecz najnormalniejsza w świecie. Nie rozumieją oni, o co tyle szumu. Kiedyś sama w ten sposób myślałam. A potem zostałam mamą i ten smoczek pewnego dnia zginął. Zapasowy wyrzuciłam kilka dni wcześniej, mąż nie zdążył jeszcze kupić nowego. Nigdy nie zapomnę tamtej bezsmoczkowej nocy i następnego dnia, kiedy musiałyśmy poczekać, aż mąż wróci z pracy z nowym nabytkiem w ilości sztuk kilku, tak na wszelki wypadek… Albo takie zasypianie. Teoretycznie po dniu pełnym wrażeń człowieka aż kusi, by położyć głowę na miękkiej poduszce i zasnąć. A że dla dzieci wiele rzeczy na tym świecie wciąż jest nowych i dopiero starają się one ten świat poznać i oswoić, to nie można zarzucić im braku wrażeń. Tyle że w przypadku dzieci, przynajmniej niektórych, to tak nie działa. Lepsze od poduszki są ręce mamy lub taty, najlepiej długo i bez przerwy. Nie sądzę, aby moja córka była w tym względzie wyjątkiem, to pewnie problem znany wielu rodzicom.

I takich właśnie problemów dotyczy seria „Krok po kroku”, na którą składają się cztery kartonowe książeczki: „Zasypianka Wyliczanka”, „Siku na nocniku”, „Pa, pa smoczku” oraz „Myjemy ząbki”. Nie od dziś wiadomo, że dzieci uczą się poprzez naśladowanie, a mali bohaterzy tej serii pomagają właśnie w kształtowaniu prawidłowych i zdrowych nawyków oraz przejściu na kolejne etapy dzieciństwa. Co prawda to wszystko jeszcze przed nami, ale gdy pomyślę o odpieluchowaniu córy czy jej pożegnaniu ze smoczkiem, czuje się, jakbym miała przebiec sprintem przez pole minowe.

Wypada powiedzieć jeszcze coś o samych ilustracjach. Są bardzo estetyczne, kolorowe, czytelne i… dosłowne! I bardzo dobrze, o to chodzi, w końcu w przypadku maluchów operujemy konkretami, nawet jeśli konkretem jest… kupa w nocniku, co widać poniżej 🙂

Świetna seria książeczek dla najmłodszych. Zdecydowanie polecam!

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Zasypianka Wyliczanka, Siku na nocniku, Pa, pa smoczku, Myjemy ząbki

Autor: Urszula Kozłowska

Wydawnictwo: Wilga

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Wilga!