Odkąd tylko zobaczyłam ten tytuł, wiedziałam, że muszę wejść w jego posiadanie. Bez względu na to, czy będzie to egzemplarz recenzencki, zakupiony, w promocji czy po cenie regularnej. Są po prostu takie książki, które musisz mieć i nic, nawet cena, nie odgrywa tu większej roli. Zapytacie, skąd ta determinacja? Cóż, kto choć raz w życiu miał przyjemność jechać tak zwanym ogórasem, ten na pewno zrozumie. A że jeździłam nim przez długie lata, to wartość sentymentalna tej publikacji jest dla mnie bezcenna. To takie moje małe deja vu. Tym bardziej, że kochane ogórasy zniknęły już z mojej trasy. Ja jednak, w przeciwieństwie do postaci z książki Elizy Piotrowskiej, nie traktowałam tej nazwy prześmiewczo. Nazwa jak nazwa – jedyna, jakiej się u nas używało.

Głównym bohaterem jest tutaj tytułowy Ogóras, czyli wiekowy autobus, z pewnością pamiętający jeszcze czasy PRLu. Przez jednych wyszydzany, właśnie ze względu na wiek oraz odmienne od współczesnych standardy wizualne, dla innych stanowiący powód do dumy jako rodzinna pamiątka. Jego właściciel wpadł na pomysł organizowania wycieczek dla turystów tym właśnie środkiem transportu i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Wyśmiewany przez inne pojazdy Ogóras czuje się samotny. Do czasu. W końcu także inni zaczynają dostrzegać jego zalety, na przykład to, że jako jedyny potrafi czytać i nie ulega żadnym awariom.

Odniosłam ponadto wrażenie, że świat reprezentowany przez samochodowych bohaterów tej publikacji ma swoje przełożenie także na ten właściwy człowiekowi. Niejednokrotnie przecież osoby starsze są samotne, opuszczone, czasem nawet traktowane prześmiewczo ze względu na ich nienadążanie za wciąż zmieniającymi się trendami. Warto przystanąć na chwilę, rozejrzeć się wokół i zamiast wykazywać postawę co najwyżej obojętną, zainteresować się losem człowieka niemal niewidzialnego dla społeczeństwa. Bliższe jego poznanie może nas zaskoczyć. W końcu doświadczenie życiowe robi swoje i ma naprawdę wiele do zaoferowania.

Jestem pod wrażeniem szaty graficznej, w której wszystko zostało dopasowane wręcz idealnie, by oddać klimat dawnych lat – czcionka, ilustracje, nawet lekko pożółkły papier. Nic dodać, nic ująć. Mamy do czynienia z prawdziwym cudeńkiem na rynku literatury dziecięcej.

To książka tak naprawdę skierowana do bardzo szerokiej grupy docelowej. Upodobanie znajdą w niej nawet dorośli, którzy mieli w swoim życiu przyjemność przemieszczania się tym zacnym środkiem transportu. Przypomną sobie oni ten dreszczyk emocji na każdym większym wzniesieniu, kiedy nigdy nie było pewności, czy ogóras to wzniesienie pokona. Dla dzieci z  kolei będzie to lektura pouczająca, wzruszająca, ale także zabawna. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia?

Moja ocena: 10/10

Tytuł: Ogóras. Ale jazda

Autor: Eliza Piotrowska

Wydawnictwo: Wilga

Stron: 80

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Wilga!