Czytając „Lokatorkę Wildfell Hall” nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że patrzę na tę historię przez pryzmat innej, przeczytanej dość dawno książki. Była to publikacja „Charlotte Brontë i jej siostry śpiące”, w której autor wysnuł ciekawą hipotezę, jakoby tylko jedna z wybitnych sióstr potrafiła pisać na tak wysokim poziomie. Zdaniem Eryka Ostrowskiego to właśnie spod pióra Charlotty i jej brata Branwella miały wyjść wszystkie dzieła, rozdzielone następnie na całe rodzeństwo. O ile w przypadku ubóstwianych przeze mnie „Wichrowych wzgórz” i niezdrowej wręcz fascynacji postacią Heathcliffa trudno mi było uwierzyć, że to nie Emily była autorką jednej z najważniejszych książek w moim życiu, o tyle w przypadku „Lokatorki Wildfell Hall” moje przekonanie nie jest już tak silne.

Dlaczego bowiem to właśnie cicha, łagodna, skłonna do refleksji i melancholii Anna stworzyła postać kobiecą, która na tle ówczesnego społeczeństwa musiała się wyróżniać w sposób niegodny kobiety? Do takiego sposobu myślenia było przecież zdecydowanie bliżej właśnie jej starszej siostrze. Helen Graham, główna bohaterka tej intrygującej powieści, pojawia się nagle w opuszczonej rezydencji, gdzie zamieszkuje wraz z synem. Słowa, jakimi raczy swoich sąsiadów w trakcie nielicznych spotkań, w których uczestniczy, są gorszące dla tamtejszego społeczeństwa i niegodne dobrze prowadzącej się kobiety. Pani Graham, uważana za wdowę, wyłamuje się bowiem z kanonu bałwochwalczych żon i matek, dla których jedynym celem w życiu jest dogadzanie mężowi i poczucie spełnienia w roli własności swojego małżonka. Pod wpływem uczucia, jakie rodzi się na kartach powieści, przekazuje ona swój dziennik do przeczytania jednemu z tutejszych mężczyzn. Czy to, czego dowie się on o przeszłości kobiety, będzie silniejsze od miłości, jaką ją darzy?

Książka ma postać listów Gilberta Markhama, czyli owego mężczyzny zauroczonego główną bohaterką, do swojego przyjaciela. Wpływa to moim zdaniem na utrzymanie Czytelnika w permanentnym stanie napięcia i gotowości na nowe wątki. Za każdym razem, gdy zbliżałam się do końca rozdziału, myślałam – nie, nie teraz, nie przerywaj w takim momencie! Co prawda jestem przypadkiem uzależnienia od twórczości sióstr Brontë, niemniej uważam, że wielu z Was znajdzie upodobanie w takiej formie przekazania treści.

Polecam, gorąco polecam Wam tę książkę. Powiem więcej – całą serię wydaną przez Wydawnictwo MG, bo jest ona wspaniała pod każdym względem – umysł zadowoli się treścią, oko nacieszy intensywnymi barwami okładek, pięknie wyglądających obok siebie na półce!

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Lokatorka Wildfell Hall

Autor: Anne Brontë

Wydawnictwo: MG

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu MG!