Piotr Tymiński po raz kolejny udowadnia, że historia i literatura to bardzo zgrabne i pociągające Czytelnika połączenie. Po świetnym, choć zważywszy na tematykę, może to nie najlepsze określenie, „Wołyniu” przyszła pora na „Przybysza”, opowieść nie mniej poruszającą. Przede wszystkim dlatego, że napisało ją samo życie. A przynajmniej dało ono podstawy do stworzenia  tej historii.

Dwóch nastoletnich chłopców, Bronek i Jurek, ucieka z transportu wiozącego więźniów do Niemiec, gdzie mają odbudować mocno nadszarpniętą wskutek wojny potęgę Rzeszy. Chłopcy wiele ryzykują, z własnym życiem włącznie, jednak są w wieku, kiedy odwaga dopisuje i wszystko wydaje się możliwe. To dodaje skrzydeł i sprawia, że zaczyna działać mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Nauczeni przykrymi doświadczeniami nie mogą szukać schronienia w spotykanych na swej drodze chałupach, nigdy bowiem nie wiadomo, czy należą one do Polaków, czy też do Niemców. Zresztą, czasy to były takie, że nawet część swoich potrafiła donieść, aby tylko ocalić siebie i rodzinę. Smutne, tragiczne, ale niestety prawdziwe.

Czy chłopcom uda się dotrzeć do celu, jakim jest dom jednego z nich? A nawet jeśli, to czy w tym domu czeka jeszcze ktoś bliski? I czy w ogóle dom jeszcze stoi? Czy nie zamienił się w gruzowisko jak wiele mu podobnych? Trudno nie myśleć o takich sprawach, przedzierając się nocami przez leśne gęstwiny, a w dzień kryjąc przed ludzkimi spojrzeniami. Takie myślenie nie przybliży jednak uciekinierów do końca wędrówki. Mogą to zrobić jedynie samozaparcie, instynkt przetrwania i walka z własnymi słabościami.

Historia snuta przez autora często wzrusza, momentami nawet bawi, ale we mnie najmocniej odezwało się inne uczucie – przerażenie. Byłam szczerze przerażona tym, jak bardzo Polacy liczyli na wybawienie ze Wschodu. Jak wypatrywali radzieckich czołgów, widząc w nich szansę na wolność i na normalność. Z perspektywy czasu wiemy już, jak to się skończyło. Wtedy tego nie wiedzieli. Wtedy wydawało się, że jedynie Niemcy potrafią zgotować piekło na ziemi. Prawda jest jednak o wiele bardziej brutalna – nie jest istotna narodowość, najbardziej przeraża to, do czego zdolni są ludzie w imię wypaczonych zasad głoszonych przez tych na górze hierarchii.

Poruszająca, z płynną narracją, dzięki której książkę czyta się szybko. Sięgnijcie, bo przeczytać warto.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Przybysz

Autor: Piotr Tymiński

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 157