Kobiety to istoty wspaniałe, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Nikt, włącznie z męską częścią populacji, nie jest chyba w stanie wyobrazić sobie świata bez nich. Próbowali to już zresztą zrobić twórcy filmu „Seksmisja” i wyszło dość zabawnie. Nie da się jednak ukryć, że są to również istoty podatne na wszelkiego rodzaju emocje, ochoczo się im poddające. Coś o tym wiem, mój mąż także. Czasem trudno wytrzymać w tym samym pomieszczeniu z jedną przedstawicielką płci pięknej, gdy akurat trafi się na jej humorzasty dzień. Co jednak ma powiedzieć pan Pancerny, który w domu ma…pięć kobiet w różnym wieku, na różnych etapach edukacji i życia, o rozmaitych temperamentach i zainteresowaniach? Nie wiem, czy mu zazdroszczę, ale na pewno Czytelnik z tą zgrają będzie miał wesoło.

Cztery siostry Pancerne (przypadek?), mama z tych eko na sto procent i czworonożny przyjaciel, który lubi wepchać do pyska wszystko, co jest w zasięgu jego wzroku i łap – już od pierwszych stron wiedziałam, że ta historia musi bawić. I bawiła.

Każda z sióstr ma swoje problemy, które w tej konkretnej głowie urastają czasem do rangi tragedii ogólnoświatowej, choć dla postronnego obserwatora mogą okazać się dość błahe – nie one pierwsze w końcu idą na randkę, stresują się szkołą czy… zgubieniem błyszczyka! Agnieszka Tyszka genialnie odmalowała burzę hormonów charakterystyczną dla okresu dojrzewania, ale na szczęście okrasiła ją szczyptą humoru, przez co siostry Pancerne da się lubić, co z dorastającymi dziewczętami nie zawsze jest takie oczywiste. Ach, zapomniałabym! Dołóżcie do tej szalonej rodzinki jeszcze babcię bizneswoman, która nie może pogodzić się z tym, że jej dobrze zapowiadająca się córka zdecydowała się rodzić dzieci i zostać gospodynią domową. Teraz już mamy pełny obraz domu Pancernych – pomieszanie z poplątaniem, ale takie sympatyczne i zabawne, choć bezsprzecznie humorzaste.

Jako że czworonogi uwielbiam, tak na żywo, jak i na kartach powieści, z upodobaniem czytałam Psisłowia Paprocha Pancernego, którym nie brakowało logiki, poczucia humoru, ale też ciekawego spojrzenia na świat. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to właśnie rozdzialiki, gdzie narratorem był Paproch – bo też książka prowadzona jest w kilku pancernych narracjach – podobały mi się najbardziej.

Bardzo sympatyczna opowieść o dorastaniu oraz życiu w domu pełnym kobiet (może zresztą dlatego mówi się, że marzeniem każdego faceta jest syn?). W dodatku opatrzona cudowną i miłą memu oku okładką. Nie pogardziłabym co prawda ilustracjami także wewnątrz książki, ale zadowalam się tym, co jest i biorę siostry Pancerne takimi, jakimi są. I oczywiście psa w pakiecie!

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Siostry Pancerne i pies

Autor: Agnieszka Tyszka

Wydawnictwo: Akapit Press

Stron: 152

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Akapit Press!