Olsson Lotta, „Bardzo wielki nos”

Oto kolejna z książeczek z serii „Co wokoło”, którą uwielbiam czytać z moim półrocznym Szkrabem, choć na razie być może kierujemy się obie innymi pobudkami. Zosia zwraca uwagę na formę, ja na treść, ale o tym więcej za chwilę. W „Bardzo wielkim nosie” spotykamy dwójkę sympatycznych bohaterów, mamę świnkę i małego prosiaczka, w trakcie kąpieli i przygotowań do niej. Może dla dorosłego nie brzmi to zbyt ekscytująco, ale pamiętajmy, że…

Majewska Dorota, „Zośka. Moja wielka miłość”

Istnieją takie postaci, o których mogą powstać dziesiątki książek, a to i tak będzie za mało. Żadne słowa nie oddadzą w pełni ich zasług i nie pokażą, jacy tak naprawdę byli. Dlatego wciąż powstają nowe publikacje, a popyt na daną tematykę nie spada. Ludzie chcą więcej i więcej, a autorzy wychodzą naprzeciw ich czytelniczym potrzebom. Takimi osobami są z pewnością Zośka, Alek i Rudy, bohaterzy z czasów drugiej wojny światowej…

Jagielski Wojciech, „Na wschód od zachodu”

Wśród polskich reportażystów dla mnie najbardziej istotne są trzy nazwiska, a Jagielski każdą swoją książką walczy o pozycję lidera w moim prywatnym zestawieniu. Publikacje Wojciecha Jagielskiego czytam trochę inaczej, bo przez pryzmat tego, co pisze jego żona. Za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak jedno doświadczenie może być tak różnie odbierane przez dwoje bliskich sobie osób. Kiedy Wojciech Jagielski po raz kolejny wyrusza w niebezpieczne zakątki świata, z których…

Kozioł Karolina, „Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii”

Brazylia i cała Ameryka Południowa to region, który swego czasu bardzo mnie interesował. Do tego stopnia, że poważnie rozważałam studiowanie latynoamerykanistyki na jednym z krakowskich uniwersytetów. Moje plany przegrały w końcu batalię z wszechobecną ich krytyką ze strony bliskich, którzy mówili, że to kierunek nieżyciowy, bez przyszłości i szans na zatrudnienie. Do dziś czasem mi szkoda podjętej wtedy decyzji, ale na szczęście w moim życiu tyle się dzieje, że nie…

Dostojewski Fiodor, „Wspomnienia z martwego domu”

Z twierdzeniem, że Dostojewski jest geniuszem w swoim fachu, zgodzi się chyba każdy, kto chociaż raz w życiu miał w rękach „Zbrodnię i karę”, „Idiotę” czy „Braci Karamazow”. Miałam to szczęście, że przeczytałam je wszystkie, a nawet więcej. Dlatego też, gdy tylko widzę na okładce nazwisko tego rosyjskiego pisarza, nic nie jest w stanie odwieść mnie od pomysłu sprawdzenia, co kryją karty zapisane ręką mistrza. Tym razem padło na „Wspomnienia…