Wady wymowy są niestety coraz częściej spotykane u dzieci. Jest to w wielu przypadkach wynikiem bagatelizowania problemu przez rodziców, którzy uważają, że dziecko jest jeszcze małe, a poprawna wymowa przyjedzie z czasem. Niekiedy można spotkać się nawet z sytuacją, w której rodzic powtarza za dzieckiem niewłaściwą formę, chcąc by lepiej go zrozumiało i nieświadomie utrwalając ją w chłonnym jak gąbka umyśle małego człowieka.

Gdy byłam dzieckiem, ja także uczęszczałam na prywatne zajęcia logopedyczne, ale niestety, mimo nieubłaganie zbliżającej się trzydziestki na karku, moja wymowa „r” w dalszym ciągu pozostawia wiele do życzenia i pewnie to się już nie zmieni. Zajęcia z emisji głosu na studiach były dla mnie prawdziwą katorgą, podobnie jak nauka niemieckiego w liceum. Mój „rower” nie brzmi jak polski „rower”, raczej trochę z francuska, nie wspominając nawet o „rabarbarze”. Trudno się temu jednak dziwić, jeśli moja terapia logopedyczna opierała się na powtarzaniu w kółko wierszyka o czarnej krowie w bordo kropy. Ile tak można? Każdy potrzebuje urozmaicenia, a tym bardziej młody człowiek, któremu trudniej skoncentrować na czymś uwagę na dłużej.

Na szczęście obecnie stan wiedzy logopedycznej zrobił krok milowy naprzód, co przełożyło się także na dostępność pomocy dydaktycznych – kolorowych, estetycznych, urozmaiconych, a jeśli właściwie stosowanych, to również skutecznych. W końcu nam wszystkim udało się zrozumieć, że najbardziej efektywna nauka to nauka przez zabawę. Co więcej, teraz rodzic może ćwiczyć w domu z dzieckiem, bo rynek pęka w szwach od materiałów, które mają w tym pomóc. Dziś pokażę Wam „Wiersze logopedyczne dla dzieci” Agnieszki Nożyńskiej-Demianiuk.

Okładka sugeruje, że jest to publikacja przeznaczona dla dzieci od trzech do pięciu lat. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że będzie odpowiednia także dla starszych pociech. Twarda oprawa kryje prawie trzydzieści krótkich wierszyków, w których aż roi się od często problematycznych zjawisk fonetycznych. Odpowiednie głoski, sylaby, dwuznaki, zmiękczenia są oznaczone na czerwono, co jest dla mnie dodatkową zaletą – poza nauką wymowy dziecko zapamiętuje  także wzrokowo zapis wyrazu.

Nagromadzenie tych wszystkich „pi”, „wi”, „si” jest tak duże, że czasem nawet dorosły przysłowiowo łamie sobie na nich język. Za duży stopień trudności? Nic z tych rzeczy. Raczej dużo śmiechu i dobrej zabawy, a o to przecież chodzi. Można zorganizować zawody na najbardziej poprawne czytanie, a potem zwiększyć poziom trudności, wprowadzając limit czasowy. Możliwości jest  mnóstwo, a co najważniejsze – można to robić w domu. Do dzieła!

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Wiersze logopedyczne dla dzieci

Autor: Agnieszka Nożyńska-Demianiuk

Wydawnictwo: Martel

Stron: 36

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu MARTEL!