Oto kolejna z książeczek z serii „Co wokoło”, którą uwielbiam czytać z moim półrocznym Szkrabem, choć na razie być może kierujemy się obie innymi pobudkami. Zosia zwraca uwagę na formę, ja na treść, ale o tym więcej za chwilę.

W „Bardzo wielkim nosie” spotykamy dwójkę sympatycznych bohaterów, mamę świnkę i małego prosiaczka, w trakcie kąpieli i przygotowań do niej. Może dla dorosłego nie brzmi to zbyt ekscytująco, ale pamiętajmy, że dzieci oswajają świat przez to, co im znajome, a taką czynnością będzie na pewno kąpiel. Trzeba przyznać, że mały prosiaczek nie należy do najspokojniejszych maluchów, a jego mama musi być naprawdę cierpliwą świnką. W końcu jej dziecię ucieka z kąpieli, chowa się pod krzesłem, a minę ma przy tym, jakby tylko czekało na okazję, żeby coś spsocić. Co na to mama? Tu dochodzimy do momentu, w którym zachwycam się ja. Mama nie złości się, ale podejmuje wspólną zabawę w chowanego, a w przerwie między wycieraniem mokrego maluszka zaczyna go łaskotać.

I właśnie ta relacja ujęła mnie najbardziej- ciepła, wyrozumiała, pełna miłości i zrozumienia dla potrzeb dziecka, które chce się bawić i ciągle być w ruchu. Moją Zosię cieszy natomiast fakt, że dostaje książeczkę w swoje rączki – ze względu na niewielki, poręczny format i zaokrąglone rogi jest to możliwe. Tekstu jest niedużo, a to z kolei pozwala wykazać się mnie jako narratorowi. Opisuję więc córce to, co widzimy na kartach książeczki, czasem dodaję coś od siebie i w ten sposób za każdym razem powstaje nam  inna historia.

Seria przyjazna maluchom. Warto mieć na półce maluszka i sięgnąć po nią więcej niż raz. Moja Zosia zaczęła już nawet rozpoznawać bohaterów i wie, w którym miejscu na stronie ich szukać 🙂

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Bardzo wielki nos

Autor: Lotta lsson, Charlotte Ramel

Wydawnictwo: Zakamarki

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Zakamarki!