Wśród polskich reportażystów dla mnie najbardziej istotne są trzy nazwiska, a Jagielski każdą swoją książką walczy o pozycję lidera w moim prywatnym zestawieniu. Publikacje Wojciecha Jagielskiego czytam trochę inaczej, bo przez pryzmat tego, co pisze jego żona. Za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak jedno doświadczenie może być tak różnie odbierane przez dwoje bliskich sobie osób. Kiedy Wojciech Jagielski po raz kolejny wyrusza w niebezpieczne zakątki świata, z których inni raczej uciekają, idzie jakby pod prąd, taka już profesja korespondenta wojennego. Czytając jego książki, nie odnoszę jednak wrażenia, że odczuwa on strach, że myśli o tym, czy uda mu się powrócić do kraju w jednym kawałku. W oczy rzuca mi się raczej podekscytowanie, a nawet radość, że jest w samym centrum wydarzeń, które tworzą współczesną historię. W tym samym czasie jego małżonka odchodzi od zmysłów, w swojej głowie odtwarzając wszystkie najczarniejsze scenariusze, które mają jeden punkt wspólny – już nigdy nie zobaczy męża.

Tym razem Wojciech Jagielski udał się szlakiem hipisów z zachodu na wschód, przez Afganistan, Pakistan, by docelowo dotrzeć do Indii. Tym, co uwielbiam w jego książkach, jest umiejętność wsłuchiwania się w to, co mówią ludzie. Prości, zwyczajni, niewyróżniający się z tłumu. Najczęściej to właśnie oni mogą wnieść do rozmowy najwięcej, ale niepytani nie czują potrzeby, by opowiadać. Na wschód podróżujemy zatem nie tylko ze znanym korespondentem wojennym. jest z nami także hipis zwany „Świętym”, mający hedonistyczne podejście do świata i wciąż szukający szczęścia. Jest z nami Kamal, czyli Kamila pochodząca z zamożnej rodziny z Polski, która przedłożyła życie w dostatku na poszukiwanie sensu i zrozumienie siebie. Każde z nich przed czymś ucieka, każde czegoś szuka, a jednak odnosi się wrażenie, że to „coś” wciąż i umyka. Wszyscy jednak liczą, że to nieuchwytne „coś” jest im w stanie zaproponować właśnie wschód.

Za każdym razem podziwiam warsztat pisarski Wojciecha Jagielskiego. Umiejętność tworzenia opisów obrazowych do tego stopnia, że Czytelnik ma przed oczyma miejsca, które odwiedzał korespondent wojenny w połączeniu z zachowaniem obiektywizmu i  umiejętnością skupienia się na faktach, nienacechowanych emocjonalnie, ale też na pewno nie „suchych” to nie lada sztuka. Tym razem także mam poczucie, że czytam niby reportaż czy książkę podróżniczą, a jednak noszące znamiona powieści.

To książka zarówno dla zwolenników twórczości Wojciecha Jagielskiego, jak również reportaży w ogóle. Nie zawiedzie oczekiwań ani stałych Czytelników, ani osób, które z publikacjami tego autora spotykają się po raz pierwszy. Zdecydowanie warta polecenia.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Na wschód od zachodu

Autor: Wojciech Jagielski

Wydawnictwo: Znak

Stron: 304

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Znak!