Brazylia i cała Ameryka Południowa to region, który swego czasu bardzo mnie interesował. Do tego stopnia, że poważnie rozważałam studiowanie latynoamerykanistyki na jednym z krakowskich uniwersytetów. Moje plany przegrały w końcu batalię z wszechobecną ich krytyką ze strony bliskich, którzy mówili, że to kierunek nieżyciowy, bez przyszłości i szans na zatrudnienie. Do dziś czasem mi szkoda podjętej wtedy decyzji, ale na szczęście w moim życiu tyle się dzieje, że nie rozpamiętuję swoich wyborów zbyt długo. Nie wszyscy jednak rezygnują z marzeń, nawet jeśli wydają się one mrzonkami, bo w oczach wielu tak zapewne wyglądało marzenie Karoliny Kozioł, autorki książki „Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii”, która postanowiła się wybrać w ten piękny, ale również niebezpieczny zakątek świata z kamerą, aby nakręcić dokument o tamtejszych slumsach. Brzmi trochę jak scenariusz filmu, prawda? A jednak dziewczyna osiągnęła swój cel i pokazała, że marzenia warto spełniać.

Potrzeba dużej odwagi i samozaparcia w dążeniu do wyznaczonego celu, aby bez eskorty policji, jedynie w asyście przewodnika, wejść na teren faweli i porozmawiać z członkami mafii. Potrzeba tyle samo szczęścia, aby wyjść z takiej wędrówki cało. Autorce tej książki na szczęście nie zabrakło żadnej z tych rzeczy.

Książka jest napisana przystępnym językiem, dzięki czemu dobrze i przede wszystkim szybko się ją czyta. Mnie zajęło to jeden wieczór. I biorąc pod uwagę fakt, że publikacja jest opatrzona zdjęciami, wolałabym tego tekstu trochę więcej, a sądzę, że z takiej wyprawy wspomnień nie brakuję, może więc warto je wszystkie spisać.

Ciekawa propozycja od dziewczyny, która nie bała się zawalczyć o swoje marzenia, choć wiązały się one z dużym ryzykiem. A skoro odważyła się na taki krok, możemy spodziewać się po niej więcej w przyszłości. I na to liczę.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii

Autor: Karolina Kozioł

Wydawnictwo: Psychoskok

Stron: 82

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Autorce!