Naklicka-Kleser Jolanta, ‚Lodovo”

Przez długie lata zupełnie nie zwracałam uwagi na to, co jem i wrzucałam w siebie najczęściej rzeczy określane mianem jedzenia śmieciowego. Najważniejszym kryterium wyboru była dla mnie szybkość przygotowania, a kiedy tylko miałam taką możliwość, całkowicie rezygnowałam z samodzielnego przyrządzania posiłków na rzecz serwowanych na mieście fast foodów i innych specjałów o wątpliwych wartościach odżywczych. Nie rozumiałam, o co tyle szumu w domu przyszłego małżonka, gdzie wszystko było zdrowe, samodzielnie…

Niżyński Janusz, „Heloiza i jej warszawski Abelard”

Mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że z Januszem Niżyńskim znamy się jak przysłowiowe łyse konie, choć nigdy nie widzieliśmy się na oczy. Tak jakoś jednak zawsze wychodziło, że prędzej czy później książki tego autora trafiały w moje ręce i zrecenzowałam już sporą część jego twórczości. Tym razem padło na publikację o wdzięcznym, acz mogącym wprowadzić w błąd tytule „Heloiza i jej warszawski Abelard”. Nie musiałam się przecież w trakcie lektury cofać…

Nożyńska-Demianiuk Agnieszka, „Wiersze logopedyczne dla dzieci”

Wady wymowy są niestety coraz częściej spotykane u dzieci. Jest to w wielu przypadkach wynikiem bagatelizowania problemu przez rodziców, którzy uważają, że dziecko jest jeszcze małe, a poprawna wymowa przyjedzie z czasem. Niekiedy można spotkać się nawet z sytuacją, w której rodzic powtarza za dzieckiem niewłaściwą formę, chcąc by lepiej go zrozumiało i nieświadomie utrwalając ją w chłonnym jak gąbka umyśle małego człowieka. Gdy byłam dzieckiem, ja także uczęszczałam na…

Święcki Adam, „Kacper w muzeum”

Oto publikacja niezwykle budująca w czasach, gdy większość rozrywek dla najmłodszych nie wymaga nawet wyjścia z domu, a jedynie posiadania sporych zasobów finansowych, aby kupować wciąż większe monitory. W czasach, gdy nawet wyjście z domu często oznacza po prostu zmianę miejsca na salę kinową i zajęcie fotela przed jeszcze większym ekranem, nie za bardzo zwracając nawet uwagę na tematykę niedostosowaną do wieku młodych widzów i ilość bodźców, jakie im się…

Mak Katarzyna, „Dwadzieścia minut do szczęścia”

Oto genialny przykład na to, jak kilka stron potrafi całkowicie odmienić odbiór książki. „Dwadzieścia minut do szczęścia” – muszę przyznać, że bardzo wdzięczny tytuł, który od razu zapowiada dużo emocji z gatunku tych wyciskających łzy, a że takie lubię najbardziej, ochoczo sięgnęłam po książkę Katarzyny Mak. I owszem, fabuła mnie wciągnęła, bo też główne bohaterki książek tego rodzaju są najczęściej nauczycielkami, bibliotekarkami albo wręcz odwrotnie – kobietami sukcesu pnącymi się…

Pinkwart Sergiusz, „Mikołaj i dziewczyna z gwiazd”

Pewnie niewielu z nas zastanawiało się kiedyś, jak zachowałoby się w sytuacji, gdyby młodszy brat naukowiec o imieniu Mariusz, w skrócie Mario, przypadkowo przeniósł nas w czasie o jakieś kilkaset lat do tyłu, gdzie nasz okrzyk „Nienawidzę cię, Mario!” zostałby odebrany zupełnie inaczej, niż zakładały intencje. Jeśli do tego akurat kilka dni wcześniej zafarbowaliśmy włosy na czerwono, to mamy pełny obraz czarownicy, a wszyscy wiemy, w jaki sposób dokonywały one…

Kozłowska Urszula, „Czapka nie Witka”

Czasem zdarza się tak, że dana książka trafia na bardzo podatny grunt. Może to dotyczyć zarówno podatności na zachwyt, jak również różnych punktów zapalnych, które nagle rosną do takiej rangi, że obiektywne spojrzenie nie jest możliwe. W tym przypadku zaliczyć można mnie do pierwszej grupy, ale biorąc pod uwagę fakt, że jestem stuprocentową humanistką bez krzty domieszki umysłu ścisłego, nie mogło być inaczej. W końcu to publikacja poświęcona homonimom, a…

Olsson Lotta, „Bardzo wielki nos”

Oto kolejna z książeczek z serii „Co wokoło”, którą uwielbiam czytać z moim półrocznym Szkrabem, choć na razie być może kierujemy się obie innymi pobudkami. Zosia zwraca uwagę na formę, ja na treść, ale o tym więcej za chwilę. W „Bardzo wielkim nosie” spotykamy dwójkę sympatycznych bohaterów, mamę świnkę i małego prosiaczka, w trakcie kąpieli i przygotowań do niej. Może dla dorosłego nie brzmi to zbyt ekscytująco, ale pamiętajmy, że…

Majewska Dorota, „Zośka. Moja wielka miłość”

Istnieją takie postaci, o których mogą powstać dziesiątki książek, a to i tak będzie za mało. Żadne słowa nie oddadzą w pełni ich zasług i nie pokażą, jacy tak naprawdę byli. Dlatego wciąż powstają nowe publikacje, a popyt na daną tematykę nie spada. Ludzie chcą więcej i więcej, a autorzy wychodzą naprzeciw ich czytelniczym potrzebom. Takimi osobami są z pewnością Zośka, Alek i Rudy, bohaterzy z czasów drugiej wojny światowej…

Jagielski Wojciech, „Na wschód od zachodu”

Wśród polskich reportażystów dla mnie najbardziej istotne są trzy nazwiska, a Jagielski każdą swoją książką walczy o pozycję lidera w moim prywatnym zestawieniu. Publikacje Wojciecha Jagielskiego czytam trochę inaczej, bo przez pryzmat tego, co pisze jego żona. Za każdym razem jestem pod wrażeniem tego, jak jedno doświadczenie może być tak różnie odbierane przez dwoje bliskich sobie osób. Kiedy Wojciech Jagielski po raz kolejny wyrusza w niebezpieczne zakątki świata, z których…