Nie było to moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Majcher, wiedziałam więc, że i  tym razem mam do czynienia z czymś ciekawym, wciągającym i oryginalnym. Zagadką pozostawało jedynie to, czy książka będzie dobra, bardzo dobra czy też wspaniała. Moja subiektywna skala ocen zatrzymała się w tym przypadku gdzieś między drugą  a trzecią opcją. „Wszystkie pory uczuć. Jesień” to idealna propozycja dla zwolenników literatury obyczajowej nie tylko na długie, jesienne wieczory. Równie dobrze można ją czytać zimową porą po uśpieniu dziecka i pchając przed sobą wózek po tarasie, jak to było w moim przypadku. Gdy już się zacznie, czyta się wszędzie tam, gdzie można uszczknąć choćby krótką chwilę na lekturę w natłoku codziennych obowiązków.

Jak to już bywa w przypadku mojego romansu z książkami tej poczytnej ostatnimi czasy autorki, nie od pierwszych stron zapałałam sympatią do głównej bohaterki. Postać kobiety, która jak twierdzi, zajmuje się jedynie domem, przez co czuje się bezużyteczna to bardzo dobry pomysł, ale gdy dodamy do tego fakt, że owa kobieta nie może znaleźć sobie żadnego zajęcia czy hobby mimo nieograniczonego dostępu do karty płatniczej męża, to już traci ona dla mnie mocno na wiarygodności. Wystarczy, że wyobraziłam sobie, co sama robiłabym w takiej sytuacji i głowa wypełniła się mnóstwem lepszych i gorszych, a może raczej mniej lub bardziej ambitnych planów. Hanię, bo tak nasza bohaterka ma na imię, poznawałam stopniowo. Bacznie przyglądała się jej zachowaniu w różnych sytuacjach, by w końcu dojść do wniosku, że to naprawdę mogło się wydarzyć, że kobieta naznaczona piętnem porzucenia przez własną matkę rzeczywiście może nie mieć na siebie pomysłu, nawet gdy ma możliwości, by robić, co tylko zechce. Ta bierność wynika z bardzo często spotykanych powodów – braku wiary we własne siły i skazywania przez to wszystkich potencjalnych działań na porażkę oraz spychania swoich potrzeb na sam koniec listy rzeczy do zrobienia, odkładanie ich na bliżej nieokreśloną przyszłość, gdzie giną zapomniane pod natłokiem zajęć codziennych. Kiedy to zrozumiałam, od razu połączyła mnie z Hanią nić sympatii, która nie została zerwana już do końca powieści.

Hania, Asia i Monika – trzy przyjaciółki wykreowane przez Magdalenę Majcher wychowały się w domu dziecka. Los każdej z nich potoczył się zupełnie inaczej, a choć wydaje się, że to właśnie Hanna wygrała los na loterii, poślubiając statecznego mężczyznę z dobrego domu, rzeczywistość pokazuje, jak bardzo pozory mogą mylić. W ich domu ciągle jest bowiem ta trzecia, choć nieobecna ciałem, to panosząca się w każdym zakątku domu. Kim jest i czego chce od rodziny naszej bohaterki? Tego dowiecie się, sięgając po książkę.

Bardzo duży, ogromny wręcz plus za ładunek emocjonalny, jaki otwiera przed Czytelnikiem „Jesień”. W literaturze tego pokroju to coś pozornie oczywistego, a jednak nie tak często spotykanego. Miłość, zaślepienie, smutek i złość przeplatają się na kartach powieści, to bawiąc, to znów wzruszając Czytelnika, przy czym tego drugiego jest zdecydowanie więcej. Do tego charyzmatyczne, oryginalne postaci jak choćby… wróżka i mamy pokrótce nakreśloną wizję książki prawie idealnej. Ten margines „prawie” lubię sobie zostawiać, odkąd odkryłam sagę kolejnej z polskich autorek, której rekomendację znajdziecie zresztą na okładce. Tylko że w tym przypadku to „prawie” jest malutkie, szybko zmniejszało dystans i niemal udało mu się sięgnąć po najwyższą notę.

Wzruszająca opowieść o sile miłości, wartości prawdziwej przyjaźni i uczeniu się siebie od nowa, bez uprzedzeń i zakładania, że skoro nie chciała cię własna matka, to na nic nie zasługujesz i nic w życiu nie osiągniesz. O walce z własnymi lękami, budowaniu poczucia własnej wartości i walce o miłość, nie jej namiastkę. I także o potrzebie bycia tą jedyną, najważniejszą, kochaną. Czy trzeba napisać coś więcej, aby zachęcić Was do sięgnięcia po tę książkę?

Ulubione cytaty:

„Przemijanie boli chyba każdego, w mniejszym lub większym stopniu”.

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Wszystkie pory uczuć. Jesień

Autor: Magdalena Majcher

Wydawnictwo: Pascal

Stron: 384

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Portalowi moznaprzeczytac.pl!