Przyznaję, że nie przepadam za rozmowami na gruncie prywatnym z psychologami lub osobami studiującymi psychologię. Niby mówimy o sprawach osobistych, mniej lub bardziej istotnych, a prawie zawsze padają pytania w stylu „i jak ci z tym?”, „co wtedy czułaś?”. Czuję się wtedy nie jak koleżanka, ale przedmiot analizy. Miewam, jak każdy, dni lepsze i gorsze, ale przecież nie będę z każdym problemem udawać się do specjalisty, choć patrząc na kolejki, można odnieść wrażenie, że część ludzi tak właśnie czyni. Kiedy więc na sinusoidzie mojego samopoczucia pojawia się dołek, lubię sięgnąć po książki, które co prawda nie rozwiążą moich problemów, ale dadzą wsparcie i siłę, bym zrobiła to sama.

Żyjemy w czasach, które można by opisać dwoma słowami: więcej i szybciej. Wydaje nam się, że życie wciąż oferuje za mało, porównujemy się do innych, oczywiście tych, którzy w naszym mniemaniu mają lepiej i w pogoni za tymi mrzonkami często zatracamy samych siebie i wewnętrzny spokój. Czasu zaczyna brakować na wszystko, nawet dla najbliższych, przez co relacje także stają płytkie i powierzchowne. Ale jak może być inaczej, skoro nie potrafimy żyć w zgodzie z samym sobą? Jeśli nie wsłuchujemy się we własny organizm i jego potrzeby, nie zbudujemy też nic trwałego z innymi.

„Zaakceptuj siebie” – dwa słowa, których ciężar czasem trudno udźwignąć, gdy przyjdzie nam do wprowadzenia ich w życie. Jak zaakceptować siebie, kiedy inni mają więcej, lepiej, szybciej? Ta książka nie daje gotowej odpowiedzi, ona  przychodzi z czasem. Czas to kluczowe pojęcie w trakcie jej lektury – czytasz powoli, robiąc przerwy na chwilę refleksji, wracasz do niej, kiedy potrzebujesz. Autorka nie popędza Czytelnika – jeśli potrzebuje on więcej czasu na udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie, otrzymuje zrozumienie i akceptację. Dobrze jest czasem nigdzie się nie spieszyć, nie czuć na karku ponaglającego oddechu niezałatwionych spraw, nie czuć, jak życie ucieka przez palce.

Książka napisana jest przystępnym językiem, tak po prostu – po ludzku. Bez zbędnego filozofowania i używania terminów niezrozumiałych dla przeciętnego człowieka. Ona jest dla Czytelnika, nie dla połechtania ambicji autora. W każdym rozdziale znajdziemy przykłady, komentarze, ćwiczenia, a na ich końcu podsumowanie, aby łatwiej było przyswoić przeczytane treści albo do nich wrócić.

Cieszę się, że trafiłam na tę publikację. Książka motywuje, ale nie znajdziecie tu sztampowych haseł propagowanych przez mówców motywacyjnych. Raczej łatwiej Wam będzie polubić siebie, co bynajmniej nie oznacza, że od teraz stoicie w miejscu, rezygnując z rozwoju. Zdecydowanie polecam!

Ulubione cytaty:

„Wbrew pozorom nie jest łatwo po prostu być „tu i teraz”, nie wybiegając myślami w przyszłość i nie analizując przeszłości”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia

Autor: Malwina Huńczak

Wydawnictwo: Edgard

Stron: 232

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Edgard!