Nowa książka, której twórczynią jest Rebecca Stead, była dla mnie dużym zaskoczeniem. Wychodzi na to, że autorka postanowiła poszerzyć docelową grupę Czytelników o… miłośników fantasy! Czy ten eksperyment się powiódł? Już spieszę z subiektywną opinią.

Tradycyjnie już bohaterami utworów autorki jest młodzież. Miranda jest zwyczajną nastolatką wychowywaną jedynie przez mamę. Na pozór nie mówi o swoim ojcu, jednak uważny Czytelnik zauważy pewne znamiona tęsknoty – dziewczyna wciąż nosi przy sobie ulubioną książkę, a jak wiadomo, książki często przynoszą ukojenie, nie bez powodu wybieramy akurat te, a nie inne spośród wielu. Pewnego dnia nastolatka zaczyna otrzymywać dziwne listy, z których wynika, że… ktoś przybędzie z przyszłości, aby uratować życie jej przyjaciela i tylko ona może tej tajemniczej osobie pomóc. Wystarczy, że napisze list, co nie byłoby wielkim problemem, gdyby nie chodziło o list o rzeczach, które jeszcze się nie wydarzyły. Głupi żart? Być może, ale co w sytuacji, gdy naprawdę chodzi o ludzkie życie?

Autorka w ciekawą dla ludzi młodych fabułę umiejętnie wplotła wątki bliskie grupie wiekowej, dla której przeznaczona jest książka, tj. young adults. Nasi bohaterzy przeżywają emocje, z którymi czasem trudno sobie poradzić – na przykład, co czuje osoba, której najlepszy przyjaciel nagle zaczyna jej unikać i zaczyna zadawać się z innymi? Stead pokazuje, że zawsze istnieją dwie perspektywy – osoby odrzuconej, ale także tej, która czuła się w relacji tłamszona, nie chciała znajomości na wyłączność i potrzebowała towarzystwa także innych rówieśników. Tak więc opowiedziana historia niesie za sobą sporą dawkę sprytnie przemyconego, nienachalnego dydaktyzmu.

Dobrze napisana, oryginalna. Sądzę, że przypadnie do gustu grupie docelowej, a może nawet starszym Czytelnikom.

Ulubione cytaty:

„Niesamowite, czego to człowiek nie udaje, że nie widzi”

„Cóż, może i łatwo jest kogoś kochać, ale czasem trudno się zorientować, kiedy trzeba o tym na głos powiedzieć”.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Gdy tu dotrzesz

Autor: Rebecca Stead

Wydawnictwo: IUVI

Stron: 213

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu IUVI!