Ameryka Łacińska to obszar dla wielu fascynujący. Zawdzięcza to swojej kulturze, dla nas niemal egzotycznej, historii oraz nucie tajemniczości, która nie rozwieje się, zanim nie zobaczy się tego wszystkiego na własne oczy. Nie inaczej było ze mną, kiedy kilka lat temu, stojąc u progu wyboru studiów drugiego stopnia, zamarzyłam, by stać się magistrem latynoamerykanistyki. Niestety dałam się odwieść od tego pomysłu, przyjmując w końcu argumenty bliskich – to nielogiczne, niepraktyczne, wręcz utopijne i zdecydowanie niepożądane na rynku pracy. Bywają chwile, że tę uległość wyrzucam sobie do tej pory. Są jednak ludzie, którzy na przekór wszelkim przeciwnościom spełniają swoje marzenia. Takim człowiekiem jest Tony Kososki.

Wyobraźcie sobie młodego chłopaka, który podczas wolontariatu na mistrzostwach świata postanawia zwiedzić ten ujmujący zakątek świata. Nie, wcale nie z kieszenią wypchaną dolarami i lokalną walutą. Z bardzo ograniczonym budżetem wyrusza z Rio de Janeiro i stopem podróżuje przez Peru, Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę, śpiąc gdzie popadnie, a posiadane fundusze wydając jedynie na jedzenie. Brzmi nieprawdopodobnie? Tony niejednokrotnie słyszał to w podróży, gdy napotykani ludzie mówili mu, że nie da się podróżować bez pieniędzy. On udowadniał, że pieniądze nie stanowią przeszkody – nie da się podróżować bez marzeń. Na szczęście na swojej drodze polski podróżnik spotykał także drugi gatunek ludzi – tych, którzy pomagali, jak tylko mogli i szczerze kibicowali jego wyprawie.

Czy sama porwałabym się na taką wyprawę? Zapewne nie – brak mi odwagi, a zbyt bujna wyobraźnia podsuwa obrazki wszystkich niebezpieczeństw, które czyhać mogą na samotnego turystę w tej części świata, od lat gnębionej przez ubóstwo i konflikty wewnętrzne. W dodatku cenię sobie poczucie bezpieczeństwa i przedkładam je ponad żądzę przygód. Czy podziwiam autora tej książki? Zdecydowanie tak – za wszystko to, czego u mnie brak. Jedni zwiedzają świat, mając kilkadziesiąt dolarów w kieszeni, inni – jak ja – czytają takie historie, zachwycając się opisywanymi zakątkami planety, starając się widzieć je takimi, jakimi widział je autor. I to jest ok – nie wszyscy nadają się na podróżników, ale dobrze, że dzięki podróżnikom każdy może poznać choć cząstkę obcych kultur. Każdy, kto chciałby „Widzieć więcej„. Nowość od Wydawnictwa Muza z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom reportaży na wysokim poziomie.

Ulubione cytaty:

„Ode mnie zależy, jak wygląda moje życie i tylko ja mogę je zmienić”.

Moja ocena: 8,5/10

Tytuł: Widzieć więcej

Autor: Tony Kososki

Wydawnictwo: Muza

Stron: 480

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Księgarni taniaksiazka.pl!