Długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce. Świeżo po lekturze nie miałam pojęcia, na czym się skupić, od czego zacząć, a jednocześnie wiele słów cisnęło mi się na usta. Bo choć literacki debiut Ewy Popławskiej posiada wiele cech, które czynić go mogą ciekawym dla Czytelnika, momentami czułam, że coś mi tu nie gra, coś burzy spokój ducha. Będzie więc o wszystkim po trochu.

Zacznijmy od głównych bohaterów. On – przystojny, tajemniczy, płatny zabójca. Wizualizowałam go sobie jako kogoś w stylu Bruce’a Willisa, typowego twardziela z zawadiackim uśmiechem. Mimo filozofowania, które nijak nie przystawało mi do takiej postaci, kupiłabym ją. Nie wszyscy w książce muszą być w końcu mili i grzeczni. Niejednoznaczność także jest w cenie. Ona – piękna, złakniona uczucia, odważna i wyzwolona. Już trochę mniej dla mnie przekonująca, ale dla wielu z pewnością ideał kobiety. Ich drogi splatają się ze sobą w chwili, gdy S. przyjmuje kolejne zlecenie. Jak się okazuje – zlecenie, którego nie powinien był przyjąć.

Akcja – szybka, dynamiczna, niedająca Czytelnikowi chwili wytchnienia. Momentami odnosiłam wrażenie, że cała książka składa się tylko i wyłącznie z akcji, która mniej więcej w połowie lektury przyspieszyła do tego stopnia, że musiałam robić przerwy, żeby uspokoić i zebrać myśli. Można to traktować zarówno jako zaletę, jak i wadę.

Pomysł – na pewno ciekawy, nie często spotykany, trudny. W tej kwestii wszystko zaliczyć muszę na plus. Płatny morderca, piękna kobieta plus motyw zemsty to bezsprzecznie dobre połączenie.

Skoro większość z tego, o czym piszę, oceniam pozytywnie, to co psuło ten mój spokój ducha podczas  lektury? Dialogi. Były niestety dla mnie jakieś zbyt płytkie. Wsadzone w usta bohaterów odbierały im urok, czyniły pospolitymi. On przestawał mieć wygląd Willisa, ona nie wydawała mi się już niczym Jessica Alba w Sin City.

Podsumowując, po publikację warto sięgnąć, jeśli Czytelnik lubuje się w książkach sensacyjnych, gdzie wartka akcja to podstawa. Nie nastawiałabym się natomiast na ten drugi element, na który skrycie liczyłam – na głębokie uczucie. Miłośnicy romansów winni poszukać czegoś dla siebie gdzie indziej, dla pozostałych „Anita” ze swoim zaskakującym zakończeniem będzie w sam raz – nieprzesłodzona, „brudna”, momentami trudna w ocenie.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Anita

Autor: Ewa Popławska

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 176

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Novae Res!