Idealne życie rodzinne – kto z nas o nim nie marzy? Gdyby jednak przyszło nam zdefiniować, czym ono tak naprawdę jest, odpowiedzi mogłyby być skrajnie różne. Dla jednych będzie to posiadanie gromadki hałaśliwych, acz uroczych maluchów, innym do szczęścia wystarczy zabezpieczenie materialne i stabilna sytuacja zawodowa. Jedni będą wciąż od życia chcieć więcej i więcej, inni skupią się na małych radościach, jakie ich w życiu spotykają i które po zsumowaniu dają miarę prawdziwego szczęścia. Ile osób, tyle definicji. Dlatego tak ważnym jest, aby przed podjęciem decyzji o wspólnym kroczeniu przez życie rozmawiać o takich sprawach. O tym, jak wyobrażamy sobie przyszłą rodzinę, podział obowiązków, przyszłość za pięć, dziesięć, pięćdziesiąt lat. Pewnie, że nie wszystko pójdzie zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Los w końcu lubi płatać figle. Ale warto znać podejście tej drugiej osoby do spraw, które staną się istotne, kiedy minie okres zakochania, klapki spadną z oczu i zaczniemy dostrzegać także wady partnera – nikt nie jest przecież idealny. Kiedy pozostanie miłość, ale będzie też życie – chwilami monotonne i nieciekawe, zmierzające ku rutynie. To właśnie takie momenty są prawdziwym sprawdzianem dla uczucia.

Alicję poznajemy jako matkę samotnie wychowującą nadpobudliwego syna i pragnącą szczęścia u boku mężczyzny, który pokocha i zaakceptuje ich oboje. Sytuacja w domu rodzinnym kobiety zmusza ją do zintensyfikowania poszukiwań – rodzice wciąż wypominają, że mieszka z nieślubnym dzieckiem pod ich dachem. Próbują nawet szukać męża dla córki na własną rękę. Kiedy nieszczęśliwa kobieta nie ma już sił, by przeciwstawić się woli osób silniejszych od niej psychicznie, na jej drodze staje Łukasz – mężczyzna po przejściach, spokojny, ustatkowany i tak jak ona pragnący założyć szczęśliwą rodzinę. Co więcej, jest on w stanie usynowić jej dziecko, co jest argumentem decydującym. Alicja postanawia wyjść za mąż za poznanego niedawno wielbiciela. Brak uczucia spycha gdzieś głęboko z tyłu głowy, zagłusza jego wołanie o bycie ostrożną. I choć stara się go nie dostrzegać, on wciąż tam jest i co jakiś czas o sobie przypomina.

Główna bohaterka to postać dość tajemnicza. Wiemy, że w jej przeszłości wydarzyło się coś, co sprawia, że boi się ona mężczyzn, zamyka na własne potrzeby i wobec płci przeciwnej przyjmuje postawę pełną uległości, często wbrew sobie. Nie wiemy jednak, co wpłynęło na taki światopogląd Alicji. Autorka buduje napięcie, stopniowo odsłaniając nam fakty z życia skrzywdzonej przez los kobiety, której nie po drodze było ze szczęściem. Wrodzona wrażliwość nie jest rozumiana przez otoczenie, w jakim przyszło jej żyć, z kolei chęć rozwoju musi ustąpić pod naporem obowiązków rodzinnych i domowych. Życie w permanentnym stresie i zagłuszaniu własnych potrzeb może prowadzić tylko w jednym kierunku – podstępnej choroby, jaką jest depresja.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam książki, która tak bardzo by mną wstrząsnęła. Autorka opisuje stany emocjonalne bohaterki tak obrazowo, dogłębnie, ze szczegółami, że Czytelnik niemal odczuwa je na własnej skórze i chciałby jej ulżyć w cierpieniu, a jednak jedyne, co może uczynić, to bierne patrzenie na coraz większy kryzys psychiczny kobiety, którą do tej pory zdążył polubić.

To pierwszy tom powieści Heleny Waszniewskiej, co dla mnie – jak też dla wielu innych osób, które po tę książkę sięgną – jest bardzo dobrą wiadomością. Chcę więcej. Chcę ciągu dalszego. Nie mogę opuścić naszej bohaterki, zanim nie dowiem się, czy udało jej się wyjść na prostą.

Polecam, zdecydowanie polecam. To opowieść, od której już po kilku pierwszych stronach trudno się oderwać. Zbyt życiowa, zbyt traumatyczna, żeby przejść obok niej obojętnie.

Ulubione cytaty:

„Czy ty musisz znać odpowiedzi wcześniej, niż to możliwe?”

„Życie jest między wierszami! Codzienność to niuanse, szarości. W zasadzie nic konkretnego. Raczej coś rozmytego, płynnego”.

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Nigdy nie poddam się! Udomowiona

Autor: Helena Waszniewska

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 538

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Novae Res!