Anna Szczęsna wiedziała, jak do mnie dotrzeć już od pierwszych stron książki. Bo czy można sobie wyobrazić lepszą bohaterkę niż dziewczyna pracująca w bibliotece? Z pasji, nie dla pieniędzy, rzecz jasna 😉 Już w tamtej chwili wiedziałam, że ja i „Myśl do przytulania” to dobre połączenie, w którym choć sama lektura skończy się szybko, to w pamięci zostanie na dłużej.

Hania skończyła trzydziestkę, czyli wiek, w którym zwykle dokonujemy swego rodzaju bilansu osiągnięć i potknięć życiowych. To czas, kiedy często czujemy się za starzy na imprezowe szaleństwa, ale zbyt młodzi, by ugrzęznąć w codziennej rutynie, pogodzić się z losem i przestać chcieć od niego więcej, zrezygnować z własnych marzeń. Trudno to podsumowanie zaliczyć na plus, kiedy twoja najlepsza przyjaciółka planuje wesele i spodziewa się dziecka, a przyjaciel postanawia odmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni i wyjechać zagranicę w poszukiwaniu szczęścia, a przynajmniej godziwych zarobków. Twoja wynajmowana, obskurna kawalerka, pustka w sercu i praca, którą co prawda lubisz, ale gdzie nadmiar formalności nie pozwala ci się rozwijać, cóż…nie robi wrażenia.

A może by tak… odciąć się od przeszłości i życia w wielkomiejskim zgiełku, wyjechać na drugi koniec Polski, by w niemal odciętej od świata wiosce od podstaw zbudować bibliotekę, w której rozkwitać będzie życie kulturalne mieszkańców? Ryzyko spore, ale czy nie jest ono warte spełnienia swoich marzeń? Hania postanawia się o tym przekonać na własnej skórze.

Dawno nie czytałam tak ciepłej historii, w której znajdziemy wszystkie elementy czyniące książkę idealną dla kobiet. Jest tu ciepło domowego ogniska, w dodatku w okresie okołoświątecznym, kiedy wszystko wydaje się prostsze, lepsze, magiczne. Nie brak dylematów i sercowych zawirowań, a patrząc na pasję, z jaką główna bohaterka stara się realizować zawodowo, Czytelnik mocno trzyma kciuki za jej poczynania.

Są jeszcze myśli, te do przytulania. Chyba każdy powinien takie mieć. To marzenia lub wspomnienia, które pomagają nam przetrwać gorszy czas. Zdecydowanie polecam, jedna z przyjemniejszych książek, po które sięgnęłam w ostatnim czasie. Może się okazać, że to kolejny polski bestseller.

Ulubione cytaty:

„Skończyła trzydziestkę i pragnęła więcej, ale przy tym nie chciała zmian. I nie potrafiła poradzić sobie z tym paradoksem”

„Nie macie na nic czasu, wszystko musicie. A czy pomyślałaś chociaż przez chwilę, czego chcesz?”

„Każdy w jej rodzinie robił dokładnie to, do czego był stworzony, a ona miotała się między rzeczywistością a nierealnymi marzeniami”

„Za jakiś czas przekonasz się, że te wątpliwości też były po coś”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Myśl do przytulania

Autor: Anna Szczęsna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Stron: 348

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Księgarni TaniaKsiazka.pl!