„Wiosna życia” wywarła na mnie dość mocne wrażenie. Być może dlatego, że życie, jakie opisuje autor i które – jak dowiadujemy się już we wstępie – było jego udziałem, tak bardzo różni się od moich własnych doświadczeń. Już pierwsze linijki tekstu zapowiadają, że nie będzie lekko i przyjemnie, a ciąg dalszy to potwierdza – emocjonalny  roller coaster w bardzo życiowym wydaniu.

To książka bardzo osobista. Autor obnaża się przed Czytelnikami, nie wybiela własnego życiorysu, wydaje się, że nie traktuje go też wybiórczo. Daje Czytelnikowi samego siebie z całą paletą zalet i wad. Z drugiej strony nie obarcza go oceną moralną, nie oczekuje ani pochwały, ani nagany. Po prostu mówi, jak było. Życie w końcu nie jest czarno-białe, a człowiek nigdy nie będzie ideałem, bez względu na to, jak bardzo się stara.

Artur Kosiorowski zabiera nas w podróż przez kilka lat swojego niełatwego, ale też niebanalnego życia. Opowiada o zakrętach, na których jego ideały niekiedy się wykolejały, o losach chłopaka walczącego (z różnym skutkiem) z uzależnieniami. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, przez co przechodzą osoby uzależnione. W końcu ocenić jest łatwiej, niż pomóc, czy choćby zrozumieć.

Życie głównego bohatera i autora w jednej osobie było w jego młodzieńczym okresie bez wątpienia intensywne, szybkie, wyraziste. Niejedno przeszedł, niejeden raz się sparzył, zbytnio ufając ludziom i samemu sobie, pewnie też niejedno zrobiłby teraz inaczej. A jednak próżno szukać między wierszami żalu do siebie samego, jest tam raczej swego rodzaju pogodzenie z losem, może nawet zobojętnienie na to, co przeszłe, minione. Bez względu jednak na to, co działo się w życiu głównego bohatera, na pierwszy plan wysuwa się idea przyświecająca wszystkim jego poczynaniom – pragnienie riedlowskiej wolności, wyzwolenia się z oków codzienności i jej marazmu.

Tym, czego zabrakło mi w „Wiośnie życia”, było zakończenie spinające wydarzenia jakąś klamrą. Opowieść zbyt nagle się urywa. Możliwe, że ciąg dalszy autor podejmie w kolejnej swojej książce, nie wiemy tego jednak na pewno, bo na finiszu nie ma żadnej wskazówki. Historia sama w sobie wzbudzająca emocje, tym bardziej, że autentyczna. Opowiedziana w sposób naturalny, bez przerostu formy nad treścią. Być może mogłaby być lepiej dopracowana w szczegółach, ale… to w końcu historia, którą napisało samo życie. Trudno więc oczekiwać ideału.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Wiosna życia

Autor: Artur Kosiorowski

Wydawnictwo: SOWA

Stron: 93

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Autorowi!