Podejmując się próby stworzenia wartościowej powieści historycznej, należy mieć świadomość, że to coś więcej niż napisanie książki obyczajowej czy kryminału. Z jednej strony opowieść musi być sfabularyzowana, aby zaciekawić Czytelnika, z drugiej – nie ogranicza nas tylko własna wyobraźnia, ale także tło historyczne, właściwe dla okresu, w którym zdecydowaliśmy się osadzić akcję. Sztuka to trudna, ale jeśli się powiedzie, powstaje książka kompletna, łącząca w sobie przyjemność z lektury z prawdą historyczną. Tak właśnie, jako książkę kompletną, odbieram „Wołyń. Bez litości”.

Okres drugiej wojny światowej to czas, kiedy w tragiczny sposób splotły się losy wielu Polaków z nacjonalistycznym odłamem ludności ukraińskiej. Ludobójstwo, jakiego dokonano wtedy na mniejszości polskiej, przeszło do historii pod nazwą rzezi wołyńskiej. W latach 1943-1944 tamtejsza ziemia przyjęła krew ponad 50 tysięcy osób, w zdecydowanej większości narodowości polskiej. Tym, co najbardziej charakterystyczne dla masakry wołyńskiej jest bezmiar okrucieństwa. W bestialski sposób mordowano naszych rodaków, przy biernej postawie, a nawet aktywnym udziale części ukraińskiej ludności cywilnej. Ukraińcy zabijali sąsiadów, obok których przez lata żyli. Czasem mordowano nawet członków własnej rodziny. Do tej pory trudno znaleźć słowa, które w pełni oddadzą rozmiar okrucieństwa, zaślepienia i odczłowieczenia.

Wydaje się jednak, że Piotr Tymiński znalazł właściwe słowa, które opiszą tamte wydarzenia. Autor nie baczy na wrażliwość Czytelnika, skupia jego uwagę na prawdzie historycznej, bez względu na to, jak straszna by ona nie była. Nie używa eufemizmów, nie tłumaczy i nie rozgrzesza oprawców. Sceny batalistyczne są brutalne, ociekają krwią i cierpieniem. Bo właśnie polską krew i polskie cierpienie wchłonęła wołyńska ziemia kilkadziesiąt lat temu.

Myślę, że ten swego rodzaju naturalizm pełni w utworze bardzo istotną funkcję – nie pozwala Czytelnikowi odwrócić wzroku, udawać, że to tylko książka, że tak naprawdę to się nie wydarzyło. To nie wyobraźnia autora podsuwa Czytelnikowi brutalne obrazy, to krwawa rzeczywistość sprzed lat. Osobom, które zdecydują się zmierzyć z tą książką, przez cały czas w uszach będzie dźwięczał głos, że „to ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Brutalna, wstrząsająca, do bólu prawdziwa. I właśnie dzięki tym cechom spełniająca swoją funkcję – przestrzegająca, że historia lubi się powtarzać. W moim odczuciu książka kompletna, zdecydowanie polecam.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Wołyń. Bez litości

Autor: Piotr Tymiński

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 486

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Autorowi!