Ten, kto ma w rodzinie, bliższej lub dalszej, małe dzieci lub też pracuje z nimi na co dzień, doskonale zrozumie, dlaczego autor wybrał do swojego utworu właśnie takie sytuacje z życia codziennego przeciętnej rodziny z maluchem w wieku przedszkolnym.

Jeśli uważasz się za osobę kreatywną, pomysłową i mającą wpływ na ludzi, spróbuj dobudzić zaspanego przedszkolaka i skłonić go do wstania rano z łóżka, gdy nie ma na to ochoty. Twoje kolejne zadanie, mistrzu sprytu i polotu, to sprawienie, by ten przedszkolak posprzątał po sobie zabawki, nie licząc na to, że zostanie w tym przez ciebie wyręczony. I na dokładkę – uśpij dziecko, które mimo późnej godziny i perspektywy wczesnej pobudki kolejnego dnia ma milion rzeczy do zrobienia, a sen bynajmniej nie jest jedną z nich. Podołaj tym zadaniom, niech będzie – wykonaj chociaż dwa z nich, a przyznam, że rzeczywiście kreatywna z ciebie istota.

Książka Daniela Chmielewskiego to trochę taka komedia w trzech aktach dla dzieci i ich rodziców. Sytuacje z życia codziennego i co najmniej nietypowe sposoby stawiania im czoła. Losy książkowej rodziny bawią, ale też podsuwają pomysły na radzenie sobie w sytuacjach kryzysowych na linii rodzice-dziecko, czasem pomysły niekonwencjonalne.

Szalenie podoba mi się pomysł dwóch wersji „Burzy kuchennych i bestii bezsennych” – dla chłopca i dla dziewczynki. Autor pozostawił wolne miejsca na wstawianie dowolnego imienia dla głównego bohatera dziecięcego, dzięki czemu niesforna bohaterka może być Zosią, Kasią czy Alinką – wedle potrzeby. To książka, która urzeka swoją prostotą i jednocześnie pomysłowością, a dzięki indywidualizacji bohaterów jej lektura przysporzy jeszcze więcej radości i śmiechu.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Burze kuchenne i bestie bezsenne. Dziewczynka

Autor: Daniel Chmielewski

Wydawnictwo: TADAM

Stron: 38

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu TADAM!