aleja-starych-topoli-tom-1Dawno już nie miałam w swoim czytelniczym życiu takiej sytuacji, żebym tuż po skończeniu pierwszego tomu powieści, od razu z niecierpliwością sięgała po drugi. Zazwyczaj lubię zrobić sobie przerwę od bohaterów, poprzeplatać ich historię inną lekturą. Wtedy fabuła mnie nie nuży i wracam do niej ze swego rodzaju tęsknotą i niecierpliwością. Stosuję ten patent od lat. Wyjątki, które przychodzą mi w tej chwili do głowy do „Hrabia Monte Christo” i „Anna Karenina”, ale tutaj chyba większość czytelniczej braci miałaby problem, by choć na chwilę oderwać się od losów głównych bohaterów. Tym większe było moje zdziwienie, że zamykając pierwszy tom „Alei starych topoli” od razu sięgnęłam po drugi. Ot, tak – po prostu, bo byłam ciekawa, jak potoczą się dalej losy rodziny Celiowskich.

Andrzej Celiowski po śmierci swojej pierwszej żony po pewnym czasie postanawia ponownie stanąć na ślubnym kobiercu, poślubiając…jej młodszą siostrę. Fakt ten, choć nie często spotykany, nie budziłby jednak aż takich kontrowersji, gdyby nie opinia głównego bohatera, niestroniącego od towarzystwa płci pięknej oraz nie do końca wyjaśnione okoliczności śmierci poprzedniej małżonki. Dzięki tak skonstruowanemu początkowi utworu, już na wstępie drżymy o losy młodej i niedoświadczonej Ewy, która praktycznie nie zna swojego przyszłego męża, a jednak musi go poślubić zgodnie z wolą ojca. Jako najmłodsze z dzieci, które w dodatku zawiodło oczekiwania głowy rodu, pragnącego doczekać się syna, Ewa nie ma siły przebicia, jej głos nie jest brany pod uwagę nawet w sprawach, które mają zaważyć na jej całym życiu. Czytelnik spodziewa się zatem najgorszego, które… niekoniecznie musi nastąpić. Nie chcąc zdradzić za dużo, by nie odbierać Wam przyjemności dowiadywania się tego wszystkiego bezpośrednio z książki, muszę w tym miejscu przerwać.

Ale „Aleja starych topoli” to nie tylko dzieje Ewy i Andrzeja Celiowskich. To także opowieść o losach postaci drugoplanowych, choć nie mniej charyzmatycznych. Spotkamy tu najstarszą siostrę Ewy – Mariannę, będącą wyzwoloną jak na tamte czasy i realia emancypantką, jej męża, który zna tajemnicę pierwszego małżeństwa swojego szwagra, rozkapryszoną córkę Andrzeja Celiowskiego, w której miłość do ojca walczy z nienawiścią do macochy i wiele innych, pomniejszych bohaterów, którzy czynią tę książkę naprawdę wyjątkową. Dość powiedzieć, że tutaj nawet służący nie są bezbarwni i bierni, nie stanowią jedynie tła, ale mają realny wpływ na przebieg zdarzeń.

Kolejną zaletą książek Agnieszki Janiszewskiej jest to, że trudno znaleźć w nich postaci jedynie pozytywne lub odwrotnie – tylko i wyłącznie negatywne. W „Alei starych topoli” dobro miesza się z uczynkami, co do których można mieć wątpliwości natury moralnej, z kolei czarne charaktery niespodziewanie potrafią powiedzieć lub zrobić coś, co stawia ich w zupełnie innym świetle. Tutaj tak naprawdę niemal każdy skrywa jakąś tajemnicę, której wyjawienie mogłoby wszystkich kosztować zbyt wiele. Domysły i niedopowiedzenia tworzą z kolei atmosferę permanentnego zaciekawienia, pozwalając Czytelnikowi na własną interpretację przeczytanych zdarzeń.

Czy polecam sagę Agnieszki Janiszewskiej? Zdecydowanie i z pełną odpowiedzialnością za napisane słowa. To idealna propozycja dla miłośników literatury obyczajowej, lubujących się w historiach rodzinnych, obejmujących kolejne pokolenia. Przyznam, że choć prywatnie stałam się ostatnio bardziej wymagająca odnośnie do czytanych książek, zapewne z racji ich ilości – po prostu wraz z ilością przeczytanych utworów coraz trudniej czymś mnie zaskoczyć i zrobić wrażenie, to Agnieszce Janiszewskiej to się udało. Pani Janiszewska jest autorką jeszcze jednej dwutomowej powieści pod tytułem „Szepty i tajemnice”, po którą mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś sięgnąć. Tym bardziej, że jej akcja także toczy się w pierwszych latach XX wieku, co uważam za jeden z najlepszych okresów, w których osadzić można utwór. Podsumowując, w skali 1-10, „Alei starych topoli” naprawdę niewiele zabrakło do dziesiątki.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Aleja starych topoli. T. 1

Autor: Agnieszka Janiszewska

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 340

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

portalowi moznaprzeczytac.pl!

logo-web