prosto-z-ambonyŚwieżo po lekturze książki Krzysztofa Daukszewicza, popularnego satyryka, poety, piosenkarza i kompozytora, muszę stwierdzić, że jest to geniusz słowa. Teksty niby lekkie, przyziemne, z humorem, a tymczasem w tych prostych słowach skrywa się doskonały obraz przekroju społeczeństwa polskiego, z wszelkimi jego przywarami. Ale jak na geniusza przystało, nikt nie może poczuć się obrażony. Ci, których teksty dotyczą, pewnie nawet się nie zorientują, że to satyra na nich samych. Osobiście urzekły mnie krótkie opowiastki o pewnym wycinku tubylczej ludności, nazwane wdzięcznie menelikami.

Prosto z ambony” sugeruje, że będzie kontrowersyjnie – o sprawach kościelnych, może z domieszką życia politycznego. Przyznaję, że taka była też moja pierwsza myśl. Nic bardziej mylnego, słowna pułapka już na samym wstępie. Bo w tym zbiorze krótkich felietonów Daukszewicz czaruje Czytelnika czymś daleko bardziej interesującym – naturą, życiem z dala od miejskiego zgiełku i pośpiechu. Swoje rozważania o świecie i problemach rodaków snuje podczas grzybobrania, polowań czy spotkań z przyjaciółmi, jak on zakochanymi we wsi i jej urokach.

Mimo że satyra, to jednak dużo ciepła odnalazłam w tej książce. Może dlatego, że jest rodzinnie, bez pośpiechu, jakby czas ograniczał się jedynie do zmian pór roku. A może po prostu z tęsknoty za życiem, jakie opisuje autor, bo też nie sposób nie zauroczyć się światem, gdzie człowiek żyje w zgodzie z otaczającą go przyrodą, szanując także jej prawa.

Duży plus za ilustracje Juliana Bohdanowicza, tematycznie idealnie dopasowane do książkowych treści i przywołujące uśmiech na twarz swoim niebanalnym, inteligentnym humorem.

Tak naprawdę jest to książka dla każdego. Trudno określić docelową grupę wiekową czy zawodową, do której Daukszewicz przemówi najbardziej. Myślę, że spodoba się ona zwłaszcza tym, którzy zmęczeni codziennością, szukają alternatywy, która pomoże zwolnić tempo życia choć na chwilę. W „Prosto z ambony” to właśnie znajdziecie.

Ulubione cytaty:

„Rozmowa była prowadzona za pomocą lokalnego wzmacniacza głosu, czyli najtańszego piwa, a wtedy sens i bezsens dociera do każdego, kto ma nawet lekko przytępiony słuch”

„Utarło się jednak, że słowo też może być narzędziem zbrodni, słowo durne tym bardziej, a słowo durne w ustach durnego staje się szczególnie niebezpieczne, bo durny nie rozumie, że rani”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Prosto z ambony

Autor: Krzysztof Daukszewicz

Wydawnictwo: Szelest

Stron: 230

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Księgarni Tania Książka!

TaniaKsiazka_logo