Kiedy_bedziemy_deszczemNowa książka Dominiki van Eijkelenborg to połączenie opowieści o zderzeniu wyobrażeń dotyczących małżeństwa i macierzyństwa z rzeczywistością, wzruszającej i nieprawdopodobnej historii miłosnej, pogoni za młodzieńczymi marzeniami oraz wątku kryminalnego. Innymi słowy – ta książka ma w sobie wszelkie zadatki na to, by zachwycić Czytelnika i na długo zapaść w pamięć.

Inga, młoda Polka spędzająca wakacje w Holandii, poznaje Marka, zauroczonego nią od pierwszej chwili. Ich znajomość, pomimo dzielącej młodych odległości, stopniowo ewoluuje i pewnego dnia Inga staje się panią de Graaf, na stałe zamieszkując w kraju tulipanów. Jej początkowe wyobrażenia o sielskim życiu na obczyźnie szybko mijają pod naporem codziennej rutyny i natłoku obowiązków, a osamotnienie w obcym miejscu coraz bardziej daje się we znaki. Sfrustrowana, niepotrafiąca pogodzić się z otaczającą rzeczywistością kobieta pewnego dnia spotyka na swej drodze młodszego o trzynaście lat chłopaka, w którego milczeniu i samotności dostrzega własne odbicie. Znajomość, początkowo nosząca znamiona przyjaźni, zaczyna ewoluować w coś więcej. Inga i jej młody przyjaciel nie są świadomi, że ich poczynania śledzą czujne oczy samozwańczego strażnika moralności, w którego głowie dźwięczy echo jednego słowa: UKARAĆ, Ukarać, ukarać…

Dla mnie to było idealne wplecenie wątku kryminalnego do historii typowo obyczajowej, dzięki czemu akcja nabrała tempa, zwłaszcza pod koniec utworu. Motyw planowanego  przestępstwa nie wysuwał się na pierwszy plan, nie był nachalny, co więcej – długo czekał, by się ujawnić, a jednocześnie Czytelnik przez cały czas był świadomy jego istnienia. Tak jakby wątek kryminalny drażnił się z Czytelnikiem – nie, jeszcze nie teraz, poczekaj troszeczkę… Autorce dzięki temu zabiegowi udało się utrzymać napięcie na wysokim poziomie, stopniowo przechodząc na jego wyższe pułapy.

Przyznaję, że skusiła mnie okładka i tytuł, bo kryminały to niezupełnie moja bajka. Ale kryminał podany w taki sposób to zupełnie inna sprawa. To było takie czytelnicze katharsis, niepozwalające oderwać się od lektury, dające chwilę wytchnienia dopiero po scenie kulminacyjnej. Wielki plus za cytaty, których zaznaczyłam w książce naprawdę sporo i którymi chcę się z Wami poniżej podzielić. Cytaty piękne i tak życiowo smutne, jak zresztą cała ta historia. Moim zdaniem „Kiedy będziemy deszczem”, dzięki konstrukcji swojej fabuły, trafi w gusta zarówno miłośników obyczajówek, jak i kryminałów. To po prostu porządna książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Książka, która może okazać się bestsellerem.

Ulubione cytaty:

„W ciemnościach błędnych i życiowych potknięć wciąż mi tego brakuje (…). Twojego nieoceniającego, uważnie słuchającego ucha, do którego szepczę nawet w myślach tylko po to, by usłyszeć samą siebie”

„Zadziwiające, jak łatwo uczymy się spychać siebie w czeluść tylko po to, by przyjmować formy akceptowalne przez innych”

„Nawet miłość opiera się na świadomości, że to, co kochamy, może zostać nam odebrane. Dopiero zdając sobie z tego sprawę, kochamy intensywnie, kochamy na zawsze, kochamy całym sobą. Tylko gdy wiemy, że „zawsze” ma granice”

„Nauczyłem się, że ból przesłania wszystko: głosy innych i swój własny”

„Tak łatwo jest kochać kogoś, z kim nie trzeba dzielić brzydszej strony życia, z kim nie trzeba zmagać się z pułapkami codziennej rutyny”

„Jestem w takim dziwnym momencie życia. Za młoda, by zapomnieć o marzeniach, o potrzebie pasji i przygody, i za stara, by móc się im beztrosko oddać. Nadal tak wiele pragnę, a już tak mało mogę. Nie chcę dać się życiu oswoić, ugłaskać”

„Rozczarowanie to nic innego jak odczarowanie naszych nierealistycznych oczekiwań wobec ludzi, zdarzeń, sytuacji, siebie samych”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Kiedy będziemy deszczem

Autor: Dominika van Eijkelenborg

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Stron: 431

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Księgarni Tania Książka!

TaniaKsiazka_logo