spojrz-na-mnieMoże to kwestia mojej dłuższej, bo paromiesięcznej rozłąki z Nicholasem Sparksem, a może po prostu jego najnowsza książka jest tak dobrze napisana, ale przez ostatnie dwa dni po prostu nie mogłam się od niej oderwać! Cierpiało na tym nawet moje małżeństwo, gdy pod nosem szemrałam niecne rzeczy pod adresem małżonka, gdy ten gasił światło, co było jednoznaczne z odstawieniem lektury na jutro.

Dlaczego tak się ze mną działo? Otóż, wyobraźcie sobie głównego bohatera, który od dziecka nie radzi sobie z emocjami, jest nadpobudliwy i wszędzie szuka kłopotów. Aby w dorosłym życiu poradzić sobie z napadami złości i agresji, ten właśnie bohater wylewa siódme poty na siłowni i walczy w klatkach, będąc zawodnikiem MMA. W tym momencie moje serce raduje się na samo wspomnienie o tej postaci! Po latach uczuciowej posuchy Colin, bo tak na imię naszemu bohaterowi, poznaje młodą panią prawnik, dziewczynę z dobrego domu, o ukształtowanych wyobrażeniach dotyczących przyszłego partnera, bynajmniej nieprzystających do wizerunku Colina. Pewnie większość z Was myśli, że zna już ciąg dalszy – zakochanie, różnica charakterów i życiowych planów, sprzeciw rodziny etc. Po części, ale nie do końca. Bo „Spójrz na mnie” to coś więcej niż typowy romans czy obyczajówka. Ta książka od pierwszych po ostatnią stronę trzyma w napięciu! Znajdziemy tu sporo z kryminału, co czyni ją dla Czytelnika jeszcze bardziej atrakcyjną niż zapowiada okładka, opis czy samo nazwisko autora.

To było naprawdę cudowne doświadczenie, którego bardzo potrzebowałam – oderwać się od codzienności, zatracić w lekturze i przez te kilkanaście godzin żyć życiem bohaterów, z nimi odczuwać,  bać się o ich los i krzycząc w myślach te wszystkie dobre rady typu „nie idź tam!” albo „nie ufaj mu!”. Polecam, szczerze i gorąco polecam tę książkę przede wszystkim płci pięknej, ale uprzedzam – zarezerwujcie wolne wieczory, nie tak łatwo się od niej oderwać.

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Spójrz na mnie

Autor: Nicholas Sparks

Wydawnictwo: Albatros

Stron: 511