ryzowy-podarunekZłotych myśli o prezentach jest sporo – a to, że darowanej zwierzynie nie zagląda się w zęby, że najbardziej cieszą przed otwarciem lub często najlepszy podarek znajduje się w najmniejszym pudełku. Do książki Francisco Azevedo najbardziej pasuje jednak inna prawda stara jak świat – nie wszystko złoto, co się świeci – i jej kontynuacja – nie każde złoto musi lśnić. Czasem może być nim kilka kilogramów pozornie zwyczajnego ryżu.

Antonio – głównego bohatera powieści – poznajemy już jako starca, który wraca pamięcią do minionych lat i losów swojej rodziny. A historia tej familii zaczyna się całkiem zwyczajnie – ślubem rodziców Antonia, uroczystością weselną w rodzinnym gronie. Po chwili na tę zwyczajną scenę wkracza jednak niezwyczajna osoba: charyzmatyczna ciotka Palma (oby więcej takich postaci na literackim rynku!) ze swoim równie niebanalnym prezentem – kilkoma kilogramami ryżu zebranego z przedkościelnych kamieni. Ryżu, którym goście obsypali młodą parę na znak przyszłego szczęścia, miłości i płodności. I choć podarek spotyka się z różnym przyjęciem, kolejne karty powieści pokazują, że miał on olbrzymie znaczenie w historii rodziny Antonia, kilku jej pokoleń. Ale o tym już w utworze, precz ze spoilerem.

Czytałam tę książkę i wciąż miałam wrażenie, że coś podobnego już kiedyś wpadło w moje ręce. Po jakimś czasie do mnie dotarło – Marquez i jego „Sto lat samotności”. Nie żeby była to kopia, ale jest coś w sposobie narracji Francisco Azevedo, co doprowadziło moje myśli do dawno nieczytanego, acz lubianego utworu.

Porównanie do Marqueza, a zwłaszcza do najznakomitszej jego książki, to zresztą chyba najlepsza z możliwych rekomendacji. Lektura bardzo przyjemna, momentami z humorem i jak to bywa w przypadku opowieści pokoleniowych – pełna ciepła i miłości.

Ulubione cytaty:

„Pamięć może być piękna, ale potrafi być ciężarem, wiem to. Zapominanie jest lekkie. Może nieść ulgę. Tyle zagubionych rodzinnych historii, historii przyjaciół. Na zawsze? Tak, na zawsze. Już nigdy. Przeraża mnie to i czasem smuci”

„Sacrum nie znało jeszcze swojego tekstu, a profanum weszło na scenę samowolnie”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Ryżowy podarunek

Autor: Francisco Azevedo

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Stron: 320

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Kobiecemu!

Logo_v02