obietnica-lucjiOstatnio często sięgam po polskich autorów, o których wcześniej nie słyszałam. Z kolei fakt, że kobieta ze mnie raczej romantyczna, będąca wzrokowcem w dodatku, nie rzadko kieruje mnie w stronę książek, których okładki krzyczą do mnie, by je kupić, a ich eteryczność, subtelny wdzięk zapowiada treści bliskie memu sercu. Tak było w przypadku Katarzyny Michalak, Magdaleny Kordel, a teraz Doroty Gąsiorowskiej. Pierwsza część przygód sympatycznej Łucji bez wątpienia jest książką właśnie tego rodzaju, a tytułowa obietnica, dla mnie będąca także zapowiedzią wartościowej zawartości, nie rozczarowała mojej nieodpornej na miłość głowy.

Łucja to 40-letnia kobieta z niemałym bagażem doświadczeń, które postanawia zostawić za sobą i rozpocząć nowe życie, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Porzuca zatem życie w stolicy i przemierza kilkaset kilometrów, by objąć posadę nauczycielki w małej, podkarpackiej wiosce o wdzięcznej nazwie Różany Gaj. Już ten wstęp wystarczył, by wciągnąć mnie doszczętnie w historię głównej bohaterki – zapomniane wydawałoby się przez ludzkość zakątki Polski plus praca, która nigdy nie będzie mi obcą, musiałam wsiąknąć w tę opowieść.

Do tego postaci – sympatyczne, charyzmatyczne, tendencyjne w pozytywny sposób. Pokochałam i starszą Matyldę, której dom w końcu wypełnił się śmiechem, i Antosię za jej prostolinijność, uroniłam kroplę nad smutnym losem Ani i podziwiałam Łucję za jej dobroć i zaangażowanie.

To taka książka zupełnie w moim stylu, nic bym tu nie zmieniła, nic nie dodała. Jest taka, jaka powinna być. I bardzo cieszy mnie fakt, że na półce czeka na swoją kolej ciąg dalszy opowieści o Łucji!

Ulubione cytaty:

„Ostatnio ciągle jestem sama. Tylko ja i moje myśli, a to nie jest zbyt dobrany duet”

„Już nigdy nie będzie uchodźcą, gdziekolwiek zdecyduje się żyć, będzie żyła prawdziwie, bez ukrywania się przed samą sobą”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Obietnica Łucji

Autor: Dorota Gąsiorowska

Wydawnictwo: Między Słowami

Stron: 427