pod-mocnym-aniolemNie jest to moje pierwsze spotkanie z powieścią pijacką, ale bez wątpienia jest to spotkanie najlepsze. To, co Pilch wyczynia ze słowem pisanym, dla mnie pozostaje w sferze niedoścignionego ideału, być może, a nawet prawdopodobnie – niedoścignionego nigdy.

Pilch to geniusz słowa – słowem czaruje, igra ze słowem, słowem bawi i wzrusza. Ja Pilcha kupuję w całości, wraz z jego pozornie pijackim, w rzeczywistości przemyślanym i niezmiernie inteligentnym, bełkotem.

Po książkę sięgnęłam dopiero niedawno, wcześniej na sali kinowej zaśmiewałam się do łez z kwestii wypowiadanych przez Roberta Więckiewicza. Dla mnie zatem narrator miał twarz aktora znanego również z filmu o wdzięcznym tytule – „Baby są jakieś inne”.

Podziwiam, szczerze podziwiam tę umiejętność snucia opowieści na każdy temat językiem godnym największych mistrzów, choć niestroniącym od wulgaryzmów. Pilch pokazuje, że tu nie ma sprzeczności. Pilch mówi, że nawet „porady urologiczne to temat na niezłą literaturę”.

Poznałam Pilcha i chcę Pilcha więcej, chcę upodlić się Pilchem (jak czasem Marquezem) i upajać się jego słowem. Chcę kreślić cytaty, uśmiechać się do czytanych stron i wierzyć, że moje słowa też kiedyś nabędę tę magię.

Ulubione cytaty:

„Trzeba było jak najprędzej skończyć ze świadomą literaturą wiecznych wątpliwości i wybrać niezachwiane, nieprzytomne życie”

„Słowo jest moją używką, moim narkotykiem, rozsmakowałem się w przedawkowywaniu. Język jest moim drugim, co mówię, drugim, język jest moim pierwszym nałogiem”

„Człowiek pisze książkę i wydaje mu się, że gdy książka pójdzie między ludzi, to zmieni świat – a to jest, zapewniam Cię, bardzo wielkie złudzenie. A pisać bez wiary, że pisanie zmieni świat, niepodobna”

„Moje „ja” już nie jest w liczbie pojedynczej”

„Wiedzieć coś do końca to znaczy nie mieć już żadnego zapasu wiedzy na dany temat, a jak człowiek nie ma żadnego zapasu – głupio się czuje”.

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Pod Mocnym Aniołem

Autor: Jerzy Pilch

Wydawnictwo: Świat Książki

Stron: 191