tysiac-wspanialych-sloncGdyby ktoś zastanawiał się kiedyś, czy warto zakładać konto w portalu lubimyczytac.pl, niech pamięta, że można tam układać książki na półce „Chcę przeczytać”, która równie dobrze mogłaby się zwać półką „Chcę w prezencie”. Zmyślny to sposób, by ułatwić bliskim zakupy świąteczne, urodzinowe, ślubne etc. Obie strony zadowolone. W ten właśnie zmyślny sposób trafiło do mnie „Tysiąc wspaniałych słońc”, czyli książka autora, który już raz wycisnął ze mnie łzy przy okazji „Chłopca z latawcem”. Khaled Hosseini nie zawiódł i tym razem.

Książki z wojną w tle zazwyczaj mają mocno emocjonalny charakter, ale trzeba przyznać, że Hosseini potrafi wybierać tematy naprawdę przejmujące, smutne, wtrącające czytelnika w przygnębiający nastrój i zadumę nad niesprawiedliwością świata. Tym razem opowieść autora dotyczy sytuacji afgańskich kobiet na przestrzeni zmieniających się w kraju władz, w tym krwawego przywództwa talibów. Zakaz uczestniczenia w życiu publicznym, zakaz pracy, uczęszczania do szkół i konieczność zakrywania twarzy burką. Kobieta jako własność mężczyzny. Kobieta niemogąca wyjść z domu bez towarzystwa mężczyzny ze swojej rodziny. Kobieta bita i poniżana. Kobieta rzecz. U Hosseiniego nie brak powodów do łez, nie tylko nad utraconymi nadziejami i miłością, czasem po prostu nad ludzkim życiem.

Bohaterowie? Cudowni, charyzmatyczni. Tragiczni. Nie znajdziemy tu choćby jednej osoby spełnionej, w pełni szczęśliwej, a najlepiej oddaje to cytat:

„Jest szczęśliwa. Ale nie jest to łatwe szczęście. Nie jest to szczęście za darmo”.

W tej powieści wszyscy są okaleczeni – fizycznie, psychicznie, często i jedno, i drugie. Nad każdym z nich można uronić łzę, nie jedną i nie dwie, cały potok. Może ci tych łez nawet braknąć.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Tysiąc wspaniałych słońc

Autor: Khaled Hosseini

Wydawnictwo: Albatros

Stron: 431

Dodaj komentarz