milosc_w_kolorze_sepiiZdarzają się książki, niezależnie od gatunku, które trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, dosłownie. To właśnie te książki czytasz z zapartym tchem, nie możesz się od nich oderwać, zupełnie jakby odstawienie lektury na potem mogło zmienić losy bohaterów. To właśnie te książki nazywamy udanymi, to one zatracają czytelnika w fabule, separując od rzeczywistości, przenoszą w świat stworzony piórem autora.

Powieścią Katarzyny Sarnowskiej jestem zachwycona i nie ma w tym nic z przesady. Leokadię i Jana pokochałam od pierwszych stron opowieści, nadałam im znajome twarze, wraz z nimi odczuwałam, nie tylko to, co dobre i piękne. Ten stan jednak, jako że duszka ze mnie raczej mocno romantyczna, staje się moim udziałem dość często. Ważniejsze było natomiast to, że naprawdę nie wiedziałam, czy ta historia skończy się happy endem. To wierzyłam, to znów wątpiłam, by na powrót zaufać zamysłowi autorki lub utracić nadzieję. Huśtawkę nastrojów autorka zafundowała mi znakomitą, ale wcale nie mam jej tego za złe.

Czy mogłam nie pokochać bohaterów? Nie tym razem. Lata trzydzieste, on – wojskowy, ona – uboga dziewczyna ze wsi, zależna od rodziny, półsierota bez posagu. Dziewczyna, której nie dane jest działać zgodnie ze swoją wolą i sercem. Pogoń za miłością, w dodatku do wojskowego? Mrzonki, które w dodatku mogą się źle skończyć, niejedna panna we wsi się już o tym przekonała. A co jeśli Jan kocha jednak prawdziwie? A co jeśli…? Za „jeśli” jeszcze nikt nie wyżył, a żyć jakoś trzeba i to zgodnie z oczekiwaniami otoczenia.

Piękna to historia, ale też dużo smutku i wzruszeń w niej. Czy skończy się dobrze, nie zdradzę, niech i Was trzyma w napięciu do ostatniej strony.

Pani Katarzyno, gratuluję TAKIEJ książki i…dziękuję, tak po prostu dziękuję.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Miłość w kolorach sepii

Autor: Katarzyna Sarnowska

Wydawnictwo: Lucky

Stron: 320

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Lucky!

lucky logo

Dodaj komentarz