charlotte-bronte-i-jej-siostry-spiaceKolejna książka z tych, które trafiły w moje ręce przypadkiem, ale był to przypadek szczęśliwy. Zresztą, od dawna zastanawiałam się nad poszerzeniem moich zbiorów o tę pozycję. Bałam się jednak demitologizacji, nie chciałam analizy, wystarczała mi wiara. Już raz sparzyłam się przecież na biografii Andersena, na wkroczeniu z rozumowaniem dorosłych w świat magicznych opowieści.

Jako że „Wichrowe wzgórza” należą do moich ulubionych lektur, a Heathcliff – pomimo rumieńca wstępującego na moje policzki, że tak nie można – pozostaje jednym z najbardziej cenionych bohaterów literackich, musiałam, pomimo obaw, w końcu sięgnąć po książkę, która wywraca do góry nogami wszystko to, w co uwierzyłam Emily Brontë. Tylko czy aby na pewno jej?

Coś, gdzieś słyszałam już o tym, że prawdziwie utalentowaną pisarką mogła być tylko jedna z sióstr, ale długo wzbraniałam się przed zagłębieniem w tę historię, niemal bajkową. Trzy siostry mieszkające na pozornie nieprzyjaznych wrzosowiskach, których surowość i siła jest natchnieniem dla córek pastora, dziewcząt odseparowanych od zepsutego świata i przelewających na papier to, o czym na wichrowych wzgórzach mogą tylko marzyć. Trudno zrezygnować z tego obrazu. Tak przynajmniej przez długi czas myślałam.

Po lekturze jestem bogatsza o wiele informacji z życia sióstr Brontë, o których nie miałam pojęcia. Bogatsza także o cenne przemyślenia, z których na pierwszy plan wybija się to: czy trzy utalentowane siostry są lepsze od jednej, która w trosce o swoje siostry obdziela je swoim talentem? Dla mnie najważniejszy jest fakt, że autor nie narzuca odpowiedzi. Przytacza argumenty, ale nie twierdzi, że jest to jedyna słuszna teoria. To ważne, że ja sama decyduję o tym, w którą brontëańską legendę chcę wierzyć.

To był dobry czas na lekturę „Charlotty Brontë i jej sióstr śpiących”. Za mną pochłonięte już kilkakrotnie „Wichrowe wzgórza”, „Agnes Grey”, czekająca na ponowne otwarcie „Jane Eyre”, a także leżące na półce „Sekret”, „Profesor”, „Shirley”, „Lokatorka Wildfell Hall” i niedokończone opowieści. W drodze do mych rąk „Chcę wszystko”. Teraz będzie się czytać inaczej, głębiej i bardziej rozumnie, bez rezygnacji jednak z wszechobecnej magii i odrealnienia.

Ulubione cytaty:

„Taki uśmiech rzadko spotyka się u młodego człowieka. Pojawia się wówczas, gdy zdobywa się już tę gorzką wiedzę o życiu, a na złudzenia patrzy jak na czeki bez pokrycia”

„A tymczasem życie upływa. Wkrótce będę miała trzydzieści lat i niczego dotąd nie dokonałam. Czasem ogarnia mnie przygnębienie na myśl o tym, co teraz ze mną i co dalej”

„Wichrowe wzgórza nie są z tego świata. To wystarczy, by po nich błądzić”

„To prawda, że znalazła bardzo niewłaściwy adres dla swej miłości, ale z drugiej strony czy mamy jakikolwiek wpływ na kierunek, jaki obierają nasze uczucia? Jedynie one są w nas wolne, nie poddają się rygorom”

„Nie ze spełnienia bowiem rodzą się arcydzieła, lecz z pragnienia i żądzy – bycia kimś innym, stworzenia siebie od nowa”

„Plotki mają to do siebie, iż są atrakcyjne, a tym samym z wiary w nie rezygnuje się powoli i niechętnie”

„Pomiędzy nią a światem zawsze musiał stać tłumacz”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Charlotte Brontë i jej siostry śpiące

Autor: Eryk Ostrowski

Wydawnictwo: MG

Stron: 621

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu MG!

logo MG nowy jpeg

Dodaj komentarz