Dwadzieścia-siedem-snówDługo czekałam na tę książkę. Za pierwszym wysłaniem zaginęła, zupełnie jakby nie była mi pisana. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego druga paczuszka dotarła bez przeszkód. I całe szczęście.

Magia. Na każdym kroku. Przy każdej rzeczy, postaci, miejscu i zdarzeniu. Magia słowa. Bo o wszystkim można prosto, kolokwialnie, naturalistycznie – nałóg, seks, dziwka, bękart. Tylko po co? Przecież można też magicznie. I właśnie w sposób najlepszy z możliwych, w sposób magiczny, opowiada autorka historię Laury, Mileny i Szarej, trzech kobiet, które różnią pokolenia, ale łączy wiara w rodzinną klątwę i nieuchronność losu. Pomimo buntu, pomimo rzucanego wyzwania – mnie nie dopadniesz! Prawda jest jednak inna – jeśli szukasz diabła, jeśli go wypatrujesz, on w końcu przyjdzie…

Trzy punkty widzenia kobiet, na których decyzje życiowe jednej z nich odcisnęły swe piętno. Głęboko. A takie rany goją się najgorzej. Może nawet nigdy. Trzy punkty widzenia ujęte przez narratorkę – pisarkę w postać 27 snów, które nawiedziły ją podczas pobytu w Tym Nowym, którego zasadom nie chciały się poddać jedynie kobiety z rodu Szarych.

Wiem, jak to brzmi. Wydaje się, że ta książka zakrawa na fantastykę. Nic z tych rzeczy. To nie fantastyka. To magia. Realizm przedstawionych wydarzeń czasem aż przytłacza i gdyby wtłoczyć go czytelnikowi do głowy środkami właściwymi dla naturalizmu, byłaby to lektura ciężka, trudna, traumatyczna. Odrealnić realizm, to właśnie udało się autorce. Albo też stworzyć własną odmianę realizmu magicznego. Jak by tego nie nazwać, pewne jest jedno – lektura zachwyca. Postaci, język, fabuła, emocje – krok do zatracenia poczucia rzeczywistości, krok do stwierdzenia: to jedna z najlepszych książek, jakie się czytało.

Ulubione cytaty:

„Wyciągnęłam ze swojej przepastnej torby mały notatnik, który zawsze noszę ze sobą, i pióro. Mój podręczny niezbędnik – moja apteczka z lekarstwem na nadmiar pomysłów”

„Kobiety są nudne i zbyt proste. Wszystkiego się boją i dlatego każdej rzeczy chcą być pewne. Nie ma miejsca na może, nie wiem, zobaczymy. Ma być na pewno, na zawsze i choćby nie wiem co”

„Pamiętaj, że tworzenie więzi przychodzi nam naturalnie. Bo my pragniemy być uwiązani. Wolność jest dla nas luksusową przekąską, a tak naprawdę przez większość czasu chcemy czuć, że coś nas przywiązuje – do człowieka, do miejsca, do idei”.

Moja ocena: 9,5/10

Tytuł: Dwadzieścia siedem snów

Autor: Marta Alicja Trzeciak

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Stron: 330

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu Kobiecemu!

Logo_v02

Dodaj komentarz