rostain-synTa książka uświadomiła mi, że czytanie może uzależnić i nie jest to tylko kolejny frazes. W autobusie skończyłam czytać „Ostatni mecz”, mając przed sobą perspektywę przesiadki i godzinną podróż tramwajem. Bez książki. Ta myśl była nie do zniesienia. Nuda. Bezsensowne wyglądanie przez okno? Przyglądanie się pasażerom? O, nie. Weszłam do najbliższej galerii i wybrałam książkę za kilka złotych. Trafiłam właśnie na tę i dobrze się stało.

„Syn” to opowieść o rodzicach, którzy musieli pogrzebać syna w jego dwudziestym pierwszym roku życia. Nie chorował, żył jak wielu innych studentów, ale widać, ktoś tam na górze miał wobec niego inne plany. Te plany to piorunujące zapalenie opon mózgowych i nagła śmierć. To historia tym bardziej poruszająca, że narratorem jest właśnie ów przedwcześnie zmarły syn – Lion. To on opowiada o etapach żałoby swoich rodziców, przewiduje ich reakcje, wyjaśnia powody zachowań. Jest cały czas obecny, prowadzi nas przez proces godzenia się z tym, co już się wydarzyło, co jest nieodwołalne.

Niemal szoku doznałam, gdy po lekturze zaczęłam czytać podziękowania – „wieczorem tego dnia, kiedy zmarł nasz syn, zadzwonił do mnie (…)”. Czym innym jest świadomość, że to literacka fikcja – wtedy jesteśmy skłonni godzić się niemal ze wszystkim, a co innego, gdy dowiadujesz się, że śmierć dziecka była udziałem autora. To całkowicie zmienia perspektywę, uwrażliwia, skłania do przemyśleń na temat nieprzewidywalności życia i…w ogóle ciężko to określić, ale człowiek dziwnie się z tą świadomością czuje.

Moja ocena: 7/10

Tytuł: Syn

Autor: Michel Rostain

Wydawnictwo: Albatros

Stron: 205

Dodaj komentarz