i-wciaz-ja-kochamMiałam dłuższą przerwę w spotkaniach z Nicholasem Sparksem, ale nie bez powodu. Otóż w mojej kolekcji do przeczytania został już tylko „Pamiętnik”, pozostawiony jak wisienka na torcie na koniec – pewnie dzięki roli Ryana Goslinga.

Tymczasem sięgnęłam po „I wciąż ją kocham” i po raz kolejny się zachwyciłam. Ten gość jest po prostu genialny. Nie zawiodłam się jeszcze na żadnej z jego książek, wszystkie chłonęłam w trybie ekspresowym, żałując potem, że to już koniec. Nie inaczej było tym razem.

Po pierwsze główny bohater – John to żołnierz, więc jak go nie pokochać? To też jedna z najlepszych postaci w książkach Sparksa. Tradycyjnie już bardziej polubiłam postać męską. Zaczynam podejrzewać, że autor robi to specjalnie – kobiety w jego książkach są jakby dodatkiem, niezbędnym, ale jednak tylko dodatkiem do rewelacyjnych kreacji męskich.

Savannah to niby dobra dziewczyna, swoją drogą – pedagog specjalny, więc jej poczynania są mi bliskie. I niby rozumiem jej motywację dotyczącą życia osobistego, ale…to przez nią nie było mi dane cieszyć się zakończeniem, jakiego pragnęłam. Po raz kolejny kobieta z książki pana Sparksa psuje mi zakończenie. Szczęśliwe zakończenie, którego chciałam dla faceta takiego jak John albo jak wcześniej – bohater „Dla ciebie wszystko”. I znów wina autora – gdyby nie tworzył tak wspaniałych postaci męskich, bez żalu przyjmowałabym scenariusze ich dalszych, smutnych losów. Ale panie Sparks – dziękuję za te postaci, cudownie się o nich czyta.

Ulubione cytaty:

„Nie składaj obietnic, jeśli nie jesteś pewien, czy zamierzasz ich dotrzymać”

Moja ocena: 9/10

Tytuł: I wciąż ją kocham

Autor: Nicholas Sparks

Wydawnictwo: Albatros

Stron: 415

Dodaj komentarz