stracony-weekend„Stracony weekend” tematyką przypominał mi książkę, po którą sięgnęłam ostatnimi czasy, tj. „Odwiedź mnie we śnie” Leny Wilczyńskiej. Ale w przeciwieństwie do niej lektura mnie nie porwała, co wydaje się dziwne. Niby lepszym językiem napisana,  bohater ciekawszy, bardziej złożony psychologicznie, niedoszły artysta albo też artysta jedynie w swej własnej, nietrzeźwej głowie, gdyż spod jego ręki nigdy nic nie wyszło. I gdybym chciała się przyczepić do jakiejś konkretnej rzeczy, byłoby to trudne, bo wydaje się, że książka jest dobra. Mimo wszystko czytałam prawie bez emocji. W sumie dowiedziałam się, nie – to złe słowo, po raz kolejny przeczytałam o tym, że alkoholik zawsze znajdzie powód lub pretekst i środki na to, by się napić. Nic więcej. Możliwe, że była to zbyt krótka przerwa między książkami o podobnej, ciężkiej tematyce. A może w przypadku opowieści pani Wilczyńskiej zaciekawiło mnie polskie podwórko, specyfika rodzimej wsi i piłka nożna w tle.

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Stracony weekend

Autor: Charles Jackson

Wydawnictwo: Jirafa Roja

Stron: 279

Dodaj komentarz