ostatnie-piec-dniPrzekonałam się do tej serii. Może aż za bardzo, bo choć w mocnej promocji, to jednak ilość kupowanych książek zaczęła uszczuplać mój i tak wątły budżet domowy. Ale jak nie kupić, skoro po dyszce (10 zł!) u mnie pod blokiem książki z serii „Kobiety to czytają!”. Tak, czytają i to z zapartym tchem.

Najpierw było „Pęknięte odbicie” dotyczące depresji poporodowej, teraz przyszła pora na „Ostatnie pięć dni”. Tematyka? Wcale nie łatwiejsza, ale też taka, z którą warto się zmierzyć. Śmiertelna choroba matki adopcyjnej. Choroba, która stopniowo odbiera naszej bohaterce zdolność do samodzielnego funkcjonowania. Choroba, która sprawia, że dziecko wstydzi się matki, bo koledzy ze szkoły się naśmiewają, nazywają „pijaczką”, bo tak wygląda jej chód. Choroba przyprawiająca o wyrzuty sumienia, że mąż – świetny facet o dobrym sercu i przyjemnej aparycji – nie prowadzi życia, na jakie zasługuje. I wreszcie – choroba, która sprawia, że myślisz o śmierci i zaczynasz obmyślać cały misterny plan.

To kolejna książka z gatunku tych, po których nie wiesz, co myśleć. Przynajmniej ja nie wiedziałam. Bo łatwo jest ocenić czyjeś postępowanie, gdy nie dotyczy ciebie bezpośrednio. Najlepiej przecież ocenia się innych, patrząc przez pryzmat własnych wartości, ale bez uwzględnienia położenia tej drugiej osoby. Nie wiem, ja po prostu nie wiem, jak ocenić postępowanie Mary. Nie czuję się na siłach, by je ocenić. Mogę jedynie przyjąć fabułę taką, jaką ją uczyniła autorka, z takim, nie innym zakończeniem i…milczeć. Nie czuję się uprawniona do komentarza. Nigdy mnie taka tragedia nie doświadczyła i – daj Boże – niech nigdy mnie nie spotka. W ciszy przyjmuję zatem decyzję książkowej bohaterki, tłumiąc w sobie emocje, które ta lektura we mnie wzbudziła. To było takie…w stylu Jodi Picoult, a to najlepsza rekomendacja.

Ulubione cytaty:

„Łatwiej nad sobą panować, będąc jedynie świadkiem destrukcji. Ludzie jakoś nie wpadają w panikę, oglądając doniesienia wojenne w telewizji. Boją się tylko ci, których wojna rzeczywiście dotyczy”

„- Nie chcę nowego życia. Chcę tego życia, które mam. Z tobą.

– Ale ja będę…

– Będziesz moją miłością. Do końca moich dni”

„Jesteś moim spełnionym marzeniem. Wszystkim, czego w życiu pragnęłam. Nie – dałeś mi więcej, niż kiedykolwiek pragnęłam. Więcej, niż potrafiłabym zapragnąć. Więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić, że pragnę”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Ostatnie pięć dni

Autor: Julie Lawson Timmer

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Seria: Kobiety to czytają!

Stron: 431

Dodaj komentarz