moja-historia-futbolu-tom-i„Stefan Szczepłek – dziennikarz z ponad czterdziestoletnim doświadczeniem” – to pierwsze zdanie, które można wyczytać w notce biograficznej na okładce. Czterdzieści lat to kawał czasu, ale ta książka udowadnia, że warto poświęcić się pasji w całości, bo skutkuje to stworzeniem czegoś naprawdę dobrego. Przekładając przykład pana Szczepłka na moje życie – jeśli przez 40 lat będę czytać, w końcu będę usatysfakcjonowana poziomem mojej wiedzy w tym temacie, jeśli w tym okresie wciąż będę pisać o swoich przemyśleniach, może wydam własną książkę 😉 Marzenia ważna rzecz, a bez działania pozostaną na zawsze tylko marzeniami.

Na pochwałę zasługuje przede wszystkim ogrom wiadomości zgromadzonych w tej książce, ułożonych chronologicznie, w miłej dla oka oprawie – rozdziały, podrozdziały, biografie w pigułce wyróżnione inną czcionką – to naprawdę dobrze się czyta. Nie bez znaczenia jest też materiał zdjęciowy, a gdy patrzy się na zdjęcia autora z Eusebio czy Bestem, człowiek myśli sobie: kurde, ten to ma życie!

Co mnie urzekło najbardziej, to subiektywizm pana Szczepłka, który jednak został usprawiedliwiony już we wstępie:

„Narażam się na zarzut, że coś potraktowałem zbyt łaskawie i obszernie, a o czymś innym zaledwie wspomniałem. Tak na pewno jest. Ale na tym właśnie polega fascynacja futbolem. Każdy z nas pamięta coś innego (…)”

Tak! Właśnie o to chodzi! Tego oczekiwałam i się nie zawiodłam. Nie chcę suchych faktów, których tak na dobrą sprawę mogę poszukać w internecie. Chcę konkretu, ale opatrzonego własnym komentarzem, chcę poznać zdanie autora i porównać je z moim. I to właśnie otrzymałam. A Stefan Szczepłek nie boi się wyrażać swojej opinii, choćby inna była od zdania większości. Oto przykład:

„David Beckham, niewątpliwie wielki piłkarz, był na trzech mundialach. Pamiętacie, czy zrobił na nich dla Anglii coś wyjątkowego? Oczywiście poza czerwoną kartką, którą otrzymał we Francji za dziecinny faul na Diego Simeone?”

Ja z Beckhamem i Owenem zaczynałam swoją fascynację piłką, więc reprezentacja Anglii tamtych lat zawsze będzie zajmowała w moim sercu miejsce szczególne, ale mimo różnicy zdań brawo za odwagę i konsekwencję – jak „Moja historia futbolu”, to moja i nie wszyscy muszą się z nią zgadzać. Brakło mi tylko tutaj Stevie’ego Gerrarda, ale to też moje subiektywne (piękne słowo!) odczucie.

Dla mnie osobiście ogrom nowych wiadomości, na pewno będę jeszcze do tej publikacji wracać, bo też nie sposób spamiętać wszystkiego – wydarzeń, życiorysów, składów (pan Hajto może poczuć się zawiedziony, ponieważ nie został podany skład Kaiserslaurten ze zwycięskiego meczu z Bayernem w sezonie 97/98 😉 ).

Szczerze polecam. Jeśli książka spodobała się kobiecie o umiarkowanej wiedzy o piłce, to z pewnością przypadnie do gustu sportowym zapaleńcom oglądającym każdy mecz.

Ulubione cytaty:

„Wszyscy oni wyglądali, jakby wyszli z solarium, uśmiechali się pastą Colgate, mieli starannie ulizane czarne włosy i jeszcze do tego bardzo ładnie pachnieli (…) A my? Ja nie miałem jednego zęba, Bobby Lennox nie miał ani jednego, a stary Ronnie Simpson chyba tylko niektóre”.

Moja ocena: 9/10

Tytuł: Moja historia futbolu. Tom 1. Świat

Autor: Stefan Szczepłek

Wydawnictwo: SQN

Stron: 364

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu SQN!

logo_sqn

Dodaj komentarz