LOGO MG noweSpołeczeństwo XIX-wieczne fascynowało mnie od zawsze – począwszy od kroju sukien ówczesnych dam, kończąc na pompatycznej etykiecie, której sensu często zwyczajnie nie rozumiem. Dlatego też chętnie sięgam po książki osadzone w realiach tego wieku, zazwyczaj angielskich. Tym razem przyszła pora na Włochy i dzieje Fabrycego del Dongo.

Fabrycy jest synem włoskiego arystokraty, a przez swój popędliwy charakter wplątuje się w sprawę, która zdeterminuje jego przyszłe losy – wstępuje do armii Napoleona. Czy nasz Fabrycy jest bohaterem na miarę tych, których ubóstwia się już od pierwszych stron opowieści? Absolutnie nie. To raczej słaby charakter z bohaterstwem niewiele mający wspólnego. Czy mimo wszystko zyskuje on sympatię czytelnika? Zdecydowanie tak. Właśnie ta jego popędliwość, to gnanie za namiętnością chwili obecnej, która za każdym razem jawi się jako życiowy cel, czyni z Fabrycego postać sympatyczną, choć trzeba przyznać – jego namiętności nie traktuje się poważnie. Zbyt zmienna to rzecz, by przywiązywać doń wagę. W moim odczuciu Fabrycy to po prostu duże dziecko, które wychodzi z opałów tylko dzięki pomocy i protekcji osób trzecich, w jego przypadku kobiet ulegających czarowi przyjemnej fizjonomii.

Dość o Fabrycym, którego – jak rzekłam – polubiłam, acz odmówić mu muszę charyzmy. Nie brakło jej jednak innym postaciom. Hrabina Sanseverina to jedna z najciekawszych postaci żeńskich, które spotkałam na swej drodze w ostatnim czasie. Co za odmiana! W końcu ktoś wykreował kobietę o niebo lepiej niż bohaterów płci męskiej. Niby miała coś Sanseverina wspólnego z Fabrycym – była osobą z temperamentem, ale w jej przypadku temperament szedł w parze z charakterem. Gina potrafiła sama o siebie zadbać, a przez swój afekt do bratanka czuła się także w obowiązku, by zadbać o niego. Gdy raz coś postanowiła, nic nie mogło jej odwieść od spełnienia tej myśli:

„Czemuż przypuszczać, że mam więcej rozumu dziś, niż miałam wówczas, kiedy powzięłam ten zamiar?”

Dużo intryg, jak to na dworach bywa. Dużo uczuć, czasem ulotnych, rzadziej trwałych jak miłość hrabiny do Fabrycego czy uczucie hrabiego Mosca. I dużo przyjemnych chwil z tą lekturą, choć ostrzegam – czytajcie uważnie, aby nie pogubić się w tej plątaninie dworskich uczuć i towarzyszących im spisków.

Ulubione cytaty:

Terzo incomodo (trzeci, który zawadza)! Cóż za ból dla rozumnego człowieka – czuć, że gra tę ohydną rolę, a nie móc tego przemóc na sobie, aby wstać i odejść!”

„I jaką prawdą jest, iż wśród płaskich interesów pieniężnych oraz bezbarwnego chłodu pospolitych myśli wypełniających nasze życie, czyny natchnione szczerą namiętnością rzadko chybiają celu”.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Pustelnia parmeńska

Autor: Stendhal

Wydawnictwo: MG

Stron: 512

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu MG!

logo MG nowy jpeg

Dodaj komentarz