rio-bar-sajkoChoć książka nie do końca napisana jest w stylu, który lubię, to porusza temat ciekawy i w pewien sposób… bestialski. O wojnie pisze się zazwyczaj z perspektywy mężczyzn – dzielnych, walecznych żołnierzy, gotowych przelać własną krew za ojczyznę lub też punktu widzenia ofiary – wziętego do niewoli, którego jedyną „winą” było pochodzenie, wyznanie lub  brak przynależności do właściwej frakcji politycznej.

U Ivany Sajko wojna widziana jest oczami młodych kobiet, oczami panny młodej, której wesele zostało przerwane przez wybuchające nieopodal bomby. To opowieść o bunkrach, gwałtach, topieniu smutków w alkoholu i ciągłym oczekiwaniu – bo on przecież w końcu wróci.

W monologach kobiet będących bohaterkami tej opowieści słychać bunt, niezrozumienie tego, co się stało, poczucie niesprawiedliwości, ale i chęć zemsty, zadośćuczynienia za splamienie krwią białej, jedwabnej sukni, symbolu przyszłego szczęścia. Szczęścia przerwanego zanim tak naprawdę się zaczęło. Dużo wulgaryzmów w ustach kobiet, ale czy mogło być inaczej? W czasie wojny nie ma przecież czasu i przestrzeni na sentymentalne rozpamiętywanie przeszłości. Wojna jest brutalna i człowiek musi się do tej brutalności dostosować, tylko wtedy ma szansę przetrwać.

„Rio bar” został nagrodzony tytułem najlepszej powieści chorwackiej 2006 roku. Czy książka jest aż tak dobra? W moim odczuciu raczej nie, ale że na literaturze chorwackiej się nie znam, przyjmuję ten fakt ze spokojem.

Ulubione cytaty:

„Może oczekuje zrozumienia, że nie zawsze była taka? Każdemu może się zdarzyć, że straci zaufanie do samego siebie, że znajdzie się w niewłaściwym ciele, w niewłaściwym barze, w niewłaściwym mieście, w niewłaściwy wieczór i będzie sam”.

Moja ocena: 6/10

Tytuł: Rio bar

Autor: Ivana Sajko

Wydawnictwo: WAB

Seria: Seria z miotłą

Dodaj komentarz