trymand-warszawskiZapyta ktoś, dlaczego wybrałam tę książkę do recenzji. Przecież ja Warszawy nie lubię nawet. Ot, za duża, zbyt głośna, zbyt tłoczna i jeszcze wiele tych „zbytów” mogłabym wymienić.

„Wszystko dziejące się poza Warszawą było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku. Tak samo wszystko dziejące się w Warszawie jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład? Proszę bardzo: Gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne Święta, jest to tylko i wyłącznie winą Łodzi. Bo tylko w takim mieście może w Wielkanoc padać deszcz. Gdy natomiast Warszawa ma nad sobą złą pogodę w każde święta, można, a nawet należy to wybaczyć. Bowiem winna jest pogoda, a nie miasto”.

Oto powód. Ten skrajny brak obiektywizmu wywoływany u niektórych osób przez patriotyzm w wydaniu lokalnym, jak wiadomo, nie jest mi obcy. W stosunku do miasta innego, ale w tym przypadku to nieważne. Dobrze było przeczytać felietony kogoś, kto tak samo ukochał jakieś miejsce na ziemi. Kogoś, kto bierze miasto z jego zaletami i wadami, których nie dostrzega lub tłumaczy i wybacza.

Leopold Tyrmand po wojnie powrócił do Polski i śledził poszczególne etapy odbudowy stolicy, opisując wszystko w lokalnej prasie. Rzeczy, które dla innych wydawałyby się zwyczajnie nieistotne, dla niego stanowiły dowód potęgi miasta. Choćby takie chodniki. Rzecz pozornie błaha. Ale Warszawa pokryta była chodnikami w różne wzory, było ich nawet kilka, podczas gdy inne wielkie miasta zazwyczaj musiały zadowalać się jednym wzorem uniwersalnym.

Tyrmand wspomina też historie ludzi, którzy opuścili Warszawę, ale ona nie chciała opuścić ich. Wciąż była obecna w myślach, w rozmowach, w codziennym życiu na emigracji. Mnie osobiście najbardziej urzekły słowa wypowiedziane przez jednego z powracających:

„Muszę się trochę wytarzać w Warszawie…”

Must have każdego warszawiaka dumnego ze swojego miasta. Tyrmand uczy, jak doceniać nawet rzeczy drobne. Uczy postawy właściwej lokalnym patriotom. Uczy kochać miasto.

Ulubione cytaty:

„Bo i w jaki sposób miałem mu to wytłumaczyć, że z Ojczyzną jest tak jak z rodziną. Niekoniecznie musi się w niej wszystko bez zastrzeżeń podobać. Ale wyrzec się jej nie sposób albo przynajmniej bardzo ciężko”

„Alfred Rosenberg nazywał przecież zanik sumienia ideologicznie usprawiedliwionym celem moralnym nadchodzącej cywilizacji”.

Moja ocena: 7,5/10

Tytuł: Tyrmand warszawski

Autor: Leopold Tyrmand

Wydawnictwo: MG

Stron: 159

Za okazane zaufanie i udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję

Wydawnictwu MG!

logo MG nowy jpeg

Dodaj komentarz